wszystkiekobietyPowstały film Artura Więceka (Anioł w Krakowie, Zakochany Anioł) Wszystkie kobiety Mateusza na podstawie powieści Beaty Pawlak Aniołek jest niewątpliwie ciekawy pod względem historii oraz sposobu jej przedstawienia. Jednak te podstawowe składniki obrazu jak pomysł na bohaterów oraz ich perypetie pozostawia ogromny niedosyt, trochę rozczarowanie, a także świadomość tego, że historia ta mogła zostać zupełnie inaczej ukazana, w o wiele ciekawszy sposób.

Mianowicie w filmie tym istnieje mnóstwo zbędności, trywialności oraz prostoty. W czym ona się objawia? W samym tytule oraz jego realizacji w filmie. Oto siedemdziesięciopięcioletni Mateusz (Krzysztof Globisz) pośmiertnie odwiedza swoje kochanki, będące wciąż żądne jego niczym nieposkromionej seksualności. Niemal wszystkie kobiety miasteczka wciąż pożądają zmarłego już kobieciarza, przyprawiając o zawrót głowy swoich małżonków. Jednak kochanki Mateusza bawią się z jego duchem w najlepsze, kiedy to owdowiała po nim małżonka (Teresa Budzisz-Krzyżanowska) o dziwo nie opłakuje jego śmierci, stratę ukochanego męża, lecz ubolewa nad faktem bycia przez niego zdradzaną… O czym wiedziała od niemal początku małżeństwa.

Tak przedstawia się historia, trochę trywialna oraz nużąca w odbiorze, która kryje się za swoim tytułem oraz zwiastunem, który można obejrzeć przed wyjściem do kina. Twórcom tego obrazu zależało na stworzeniu komedii, jednakże ona z pewnością nie wyszła, ponieważ nie odczuwa się w niej jakiejkolwiek lekkości, powabu, żartu. Odczuwa się za to podenerwowanie spowodowane opłakiwaniem po śmierci męża jego niewierności, która notabene była znana wszystkim od wielu lat. Irytacja spowodowana jest także samą postacią Mateusza, wydającego się być niekiedy osobą ułomną, dziecinną, pożądającą jedynie cielesnych rozkoszy.

Niestety, historia ta oraz znużenie widza trwa niemal przez cały czas trwania filmu. Ukazane są jedynie niezaspokojone kochanki, dziecinny siedemdziesięciopięcioletni Mateusz oraz nieszczęśliwa, zdradzana za życia męża kobieta.

Takim płomyczkiem, niefortunnie nie rozpalonym dostatecznie, tak jak na to zasługuje, jest historia Karoliny — wdowy po Mateuszu — której życie okazuje się być znacznie bardziej barwne oraz wartościowe, a niestety zostało one w filmie tym sprowadzone do roli nędznej i upokorzonej wdowy oraz zdradzonej płaczki. Otóż zaciekawienie oraz przebudzenie widza następuje wraz z przedsięwzięciem Karoliny odnalezienia swojego dowódcy z Powstania Warszawskiego. Nagle następuje zmiana wartości obrazu oraz samej historii, która zaczyna być o wiele bardziej interesująca i z biegiem wydarzeń niezwykle barwna oraz inspirująca: poszukiwanie, szczęście, przyjaźń, wartość, wiara, strata, śmierć… Niezwykle piękny epizod, jednak zbyt krótki, ponieważ późno i na krótko odmienia życie Karoliny, jak i doznania widza podczas odbioru filmu.

Gdyby obraz ten przedstawiał perypetie Karoliny walczącej w Powstaniu, która odnajdzie swojego dowódcę, dzięki któremu jej życie przestanie być wieczną udręką oraz żałosną rozpaczą zdradzanej kobiety i stanie się świadectwem powstańca warszawskiego, kobiety dojrzałej, której wciąż należy się miłość, a nie samotność, płacz i zapomnienie, to z pewnością film byłby o stokroć bardziej ciekawy. A tak, warto wybrać się na Wszystkie kobiety Mateusza dla pięknych zdjęć Adama Sikory oraz muzyki Leszka Możdżera.

Film ma potencjał. Nie należy go definitywnie skreślać, jednak wiele w nim pustych przestrzeni, niedosytu, braku dopełnienia…

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
savages
Savages: ponad prawem – recenzja
triszna
Triszna. Pragnienie miłości – recenzja
kamerdyner
Kamerdyner – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*