wrota_do_piekielCzy w Hollywood można jeszcze nakręcić dobry horror? Odpowiedź jest prosta, nie można. Przekonał się o tym Sam Raimi, twórca legendarnego Martwego zła.

Taniec diabła, pod takim tytułem film Raimiego pojawił się w Polsce na początku lat 90., dla wielu jest pozycją kultową. I chociaż nie jest to zbyt poważna produkcja, jego trzecia część to praktycznie komedia, to jednak klimat, jaki posiada przed laty wmurowywał widza w fotel.

Ponad ćwierć wieku po zrealizowaniu Martwego zła Raimi zrealizował Wrota do piekieł – bardzo prostą, średnią historyjkę dla współczesnego amerykańskiego widza.

Można by napisać  – a wszystko zaczyna się tak pięknie. Film opowiada historię pracownicy banku Christine Brown, która decyduje się nie przedłużać terminu spłaty pożyczki starej cygance. Ta w zemście rzuca na Christne klątwę. Dziewczyna za trzy dni zostanie zabrana do piekła. I tu widać potencjał tej produkcji. Wystarczy przypomnieć sobie podobny motyw i Przeklętego Stephena Kinga. Potem niestety mamy, jak już wspomniałem, bardzo prostą, mało straszną opowiastkę, w której kilka razy pojawiają się zabawne elementy gore. Wygląda to trochę jakby autor nie mógł zdecydować się, czy robi hollywodzką przemysłówkę, czy film dla wielbicieli gatunku.

Wrota do piekieł to pozycja dla tych, którzy nie szukają jakiegokolwiek wysiłku. Idzie się do kina, ogląda horror, a potem wychodzi i tyle. Szkoda, że nie czuć klimatu znanego z Martwego zła, że autor tylko kilkakrotnie mruga okiem i przypomina o nim. I niestety nic więcej. Nawet zbyt straszno nie było.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
odronienieba
Odrobina nieba – recenzja
wspaniala
Wspaniała i kochana przez wszystkich – recenzja
bitwapodwiedniem
Bitwa pod Wiedniem – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*