weselewsorrentoNiepoprawnie optymistyczny film. Chociaż opowieść sama w sobie nie jest zbyt zaskakująca, zrealizowano ją tak, że widzowi robi się po prostu przyjemniej. I o to tu chodzi.

Ida (znana głównie z ról dramatycznych Trine Dyrholm) nie dość, że walczy z rakiem, to jeszcze przyłapuje męża na zdradzie z dużo młodszą kobietą. Zrozpaczona przypadkiem (a raczej przez wypadek) spotyka przystojnego Philipa (czyli znany i lubiany Pierce Brosnan), nie mogącego jednak uporać się ze śmiercią żony. To jednak dopiero początek, gdyż zarówno jej córka, jak i jego syn biorą ślub w scenerii malowniczego, włoskiego Sorrento.

Wesele w Sorrento to produkcja spod ręki laureatki Oscara – Susanne Bier, autorki m.in. rewelacyjnych W lepszym świecie, Tuż po weselu czy Braci. Dodając do tych tytułów najnowszą produkcję można się nieco zdziwić. Jej wcześniejsze filmy był aż „gęste” od maleńkich dramatów, które można było „ciąć emocjonalnym nożem”. Tutaj te maleńkie dramaty są lekkostrawne i przyjemne w odbiorze.

Skandynawska komedia pozbawiona jest tandetnych chwytów znanych z amerykańskich obrazów, nie ma tu grubiaństwa czy przesadnego epatowania wulgaryzmami. To łagodna i wywarzona opowieść o drugiej szansie – fakt mało odkrywcza i dość przewidywalna, czasami nawet zbyt ociekająca tandetnym romansem, jednak na tyle dobrze skonstruowana i zrealizowana, że można ją obejrzeć bez jakiegokolwiek „ale”.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
spotlight
Spotlight – recenzja
Kocham_kino
Kocham kino – recenzja
sekretymorza
Sekrety morza – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*