wszczekachSą filmy tak głupie, że aż chce się je oglądać. Tak kiczowate, że nie można przestać się dobrze przy nich bawić. I właśnie takim obrazem jest australijska produkcja pod fenomenalnym i niezwykle krwiożerczym tytułem W szczękach rekina.

Opowieści o rekinach było mnóstwo. Wspomnieć można chociażby legendarne Szczęki. Jak się jednak okazuje twórcom tej historii nie brak inwencji twórczych i nowych, ciekawych rozwiązań – i za to Kimble Rendallowi należą się oklaski. Za nic więcej jednak nie.

Mamy tu niewielką, prześliczną nadmorską miejscowość. Byłego ratownika, Johna (Xavier Samuel), którego przyjaciel został  w czasie sprawdzania boi zjedzony przez rekina. Jego byłą narzeczoną, Tinę (Sharni Vinson), która także była siostrą wspomnianej ofiary. Plus jej obecny chłopak, policjant, jego niesforna córka, rabuś, niezbyt inteligentna para zakochanych z psem i kilku innych bohaterów dramatu. W chwili, gdy wszyscy oni znajdują się w supermarkecie nadciąga tsunami. Wszystko się wali, wszędzie pełno wody, a w niej pływa krwiożerczy rekin. Bohaterowie są praktycznie bez szans na przeżycie.

Jak widać z powyższego opisu W szczękach rekina to głupi, nielogiczny, szalony, a jednak niezwykle radosny film. Można obejrzeć go bez jakichkolwiek oporów, chęci spotkania się z czymś mądrym, tudzież frapującym. To czysta rozrywka, z nieco niestety momentami słabymi efektami specjalnymi. Ale co najważniejsze – to jednak wciąga. Fabuła jest straszna, jak i gra większości aktorów. Jednak w jakiś magiczny sposób całość się komponuje i dopełnia. Tak, że się może nawet spodobać.

Obraz Kimble Rendalla to stuprocentowy kicz. Jednak na tyle dobrze zrealizowany, a poza tym zabawny (oczywiście zamierzenie), że można go kupić. Kto lubi po prostu czystą rozrywkę i rekina na dokładkę niech idzie do kin, albo poczeka i obejrzy w telewizji. Niech jednak wie, że to bardzo wysublimowana opowieść nie dla każdego – tylko dla tych, co nie chcą przez półtorej godziny zbytnio myśleć.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
dzijestemblondynka
Dziś jestem blondynką – recenzja
zagubieniwmilosci
Zagubieni w miłości – recenzja
chrzest
Chrzest – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*