trickKilka lat temu obejrzałem „Vabank” oraz „Wielkiego Szu” – dwie polskie produkcje z silnymi konotacjami sensacyjno-kryminalnymi. Do tych kultowych już filmów Juliusza Machulskiego i Sylwestra Chęcińskiego próbuje nawiązać Jan Hryniak ze swoim „Trickiem”. Sztuka ta udała mu się, ale tylko połowicznie.

 
Już sama czołówka informuje nas, że będziemy mieć do czynienia z czymś, czego w polskiej kinematografii dawno nie było. I faktycznie – oto naszym oczom ukazuje się Piotr Adamczyk w roli absolutnie dla siebie nowej. Gra słynnego, genialnego fałszerza studolarówek, który za swoje nielegalne zajęcie został skazany na wakacje w zakładzie karnym. Mogą one ulec skróceniu bynajmniej nie ze względu na dobre sprawowanie więźnia. W dalekim Afganistanie zostaje porwany polski poseł. Minister wpada na pomysł, by pieniądze przeznaczone na okup zastąpić fałszywkami made by Adamczyk. Prawdziwe sześć milionów zielonych trafić ma oczywiście do portfeli zaangażowanych w sprawę polityków.

Duży ukłon kieruję w stronę scenarzysty „Tricku”, Michała J. Zabłockiego, który na kanwie znanych nam z innych komedii elementów stworzył oryginalny i ciekawy scenariusz, łącząc ze sobą wiele wątków, pozornie tylko niemożliwych do połączenia. Bogactwo zwrotów akcji jest jednak o tyle zaskakujące, co – w pewnych momentach – irytujące. Mnogość postaci i rachunków, które mają do wyrównania powoduje, że nawet uważny widz może się pogubić w relacjach łączących poszczególnych bohaterów. Na szczęście wszystkie niejasności zostają zgrabnie wyjaśnione i możemy się cieszyć z faktu, że znaleźliśmy klucz do owej historii.

Jeśli mowa o stronie aktorskiej, dobrze prezentuje się drugi plan. Dwuznaczny Andrzej Chyra w roli agenta nadzorującego fałszerski proceder  wypada naprawdę wiarygodnie. Podobnie zresztą jak i Marian Dziędziel jako Profesor – kompan głównego bohatera, który ma do wyrównania rachunki z jednym z czarnych charakterów opowieści. Nieźle ogląda się również Roberta Więckiewicza. Aktor ten pojawił się ostatnio także w dwóch innych obrazach – „Kołysance” i „Różyczce”. Jednak o nasyceniu Więckiewiczem kinematografii polskiej nie możemy mówić. Tym bardziej, że każda z ról jest inna i naprawdę przemyślana.

Największe obawy mogą się tyczyć Piotra Adamczyka. Nie można mu odmówić talentu, podobnie i zaszufladkowania przez wielu w skrytkach z napisami „Chopin” i „papież”. Aktor jednak skutecznie się przed tym broni – zarówno dzięki rolom teatralnym, jak i komediowym w filmach. Grana przez niego postać od razu zyskuje naszą sympatię – Adamczyk to w końcu sympatyczny aktor z równie sympatycznymi (papieskimi?) rysami twarzy. Z drugiej strony jednak trudno uwierzyć, że ten właśnie mężczyzna idealnie podrabia studolarówki, wprawiając w konsternację nawet amerykański wywiad. Mimo wszystko duży plus dla Adamczyka za to, że eksperymentuje z repertuarem i wybiera sobie takie role, w których bym go raczej nie obsadził. Tym razem sprawił dość przyjemną niespodziankę.

„Trick” Jana Hryniaka to ciekawie zrobiona, dobra polska komedia kryminalna z przyzwoitą obsadą. Za jedyny wyraźny minus mogę poczytać mu nieco zagmatwany scenariusz. Gdyby w jego tekście „tricków” było nieco mniej, kilkuminutowa irytacja w środku filmu z pewnością by ustąpiła.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zwariowac
Zwariować ze szczęścia – recenzja
zmilosci
Z miłości – recenzja
locke
Locke – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*