Walentynkowa propozycja kinowa skierowana nie tylko do młodszej części widzów. W rolach głównych Meryl Streep, Alec Baldwin i Steve Martin, uwikłani w miłosny trójkąt w komedii romantycznej reżyserii Nancy Meyers („Czego pragną kobiety”, „Lepiej późno niż później”). Po produkcji nie oczekujcie jednak zbyt wiele, bo może was spotkać zawód.

Tym razem Meryl Streep nie tańczy i nie śpiewa, a gotuje. Gra bowiem właścicielkę piekarni, Jane, rozwódkę po pięćdziesiątce. Wydawać by się mogło, że niczego jej nie brak do szczęścia. Spełniona zawodowo, troje dorastających dzieci dostarcza samych radości, czuje się jednak samotna. Były mąż, Jake (Alec Baldwin) związał się ze znacznie młodszą kobietą. Na pierwszy rzut oka tych dwoje nic już nie łączy, nagle jednak coś zaczyna między nimi iskrzyć. Na nowo odżywają uczucia, dawno wyparte z serc. Równocześnie Jane poznaje uroczego architekta, Adama – w tej roli Steve Martin, niezwykle nią zainteresowanego. I tu zaczynają się komplikacje. Czy stara miłość zwycięży, czy może jednak bohaterka zaryzykuje i postawi na nowe zauroczenie?

Mimo doskonałej obsady i praktyki reżyserki w tworzeniu historii dotyczącej bohaterów w średnim wieku, filmowi brakuje ikry. Ciepły i sympatyczny – to tyle co można o nim powiedzieć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Jane to po prostu Bridget Jones po pięćdziesiątce (może nieco bardziej ustatkowana, ale na dobrą sprawę niewiele). Baldwin nie dorasta do pięt Nicholsonowi z „Lepiej późno niż później” – filmu o stosunkowo podobnej tematyce, również opowiadającemu o poszukiwaniu miłości wśród osób z większym doświadczeniem życiowym.

Większość komedii romantycznych opowiada o 20-30-latkach. Zbudowanie akcji w oparciu o przeżycia starszych bohaterów nie sprawi jednak, że film przestanie być szablonowy. W „To skomplikowane” nie udało się tego uniknąć.

Komedia daje jednak nadzieję, że w każdym wieku można być szczęśliwym, a miłość odnajdzie nas w momencie kiedy najmniej się tego spodziewamy. A po filmie proponuję zarezerwować sobie czas na kawałek tortu czekoladowego albo gorącego croissanta, bo oglądając apetyczne wypieki Jane na pewno nabierzecie na nie ochoty.
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
9mil
9 mil – recenzja
dziedzictwo
Dziedzictwo Bourne’a – recenzja
mysliwy
Myśliwy – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*