szukajacericaW życiu potrzebne są: miłość, przyjaciele i piłka nożna. To religia, która ma wiele bogów, ale król jest tylko jeden. Dla “czerwonych dziabłów” to Eric Cantona.

  
Eric Bishop przechodzi załamanie nerwowe. Podstarzały tancerz, obecnie listonosz, wielki fan Manchesteru United musi codziennie “użerać się” z dwoma pasierbami. W dodatku spotyka swoją byłą żonę, którą w ataku paniki  zostawił wraz z małym dzieckiem przed trzydziestu laty.

Przyjaciele próbują mu pomóc, jednak nieskutecznie. Aż wreszcie pojawia się on – król Eric. Jedyny, niepowtarzalny Eric Cantona, ikona “czerwonych diabłów”, enfant terrible lat 90. Jak anioł stróż pomagać będzie Bishopowi wyjść na prostą.

Gdy oglądam brytyjskie kino zadaję sobie pytanie – dlaczego w Polsce twórcy nie potrafią tworzyć takich maleńkich dziełek? Oczywiście nie każdy jest Kenem Loachem, nie znaczy to jednak, ze nie można tworzyć filmów o prostych ludziach i ich prostych problemach.

Loach kolejny raz prezentuje świat przeciętnego Brytyjczyka. Wciąż walczącego o dobrą pracę, lubującego się w przesiadywaniu w pubie i kochającego futbol. W dodatku pokazuje to nieprzesadnie pompatycznie. Raz jest dobrze, a raz źle. Proste.

W życiu ważna jest miłość – bez niej usychamy. Ważni są przyjaciele, oni zawsze pomogą, gdy coś się stanie. Najważniejszy jest futbol, jest magiczny i nieprzewidywalny. Jednak ponad wszystko należy między sobą rozmawiać, bez tego wciąż będzie tylko i wyłącznie źle.

Dobre kino, jak praktycznie każdy film Loacha. Bez fajerwerków, ale z popisami Cantony. Warto.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
foxcatcher
Foxcatcher – recenzja
prywatny
Prywatny wszechświat – recenzja
wemgle
We mgle – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*