strefaxOryginalny tytuł filmu – Monsters można tłumaczyć wieloznacznie. Strefa X  to z jednej strony opowieść o kosmitach żyjących na ziemi, z drugiej brutalnych ludziach nie rozumiejących natury.

Meksyk. Od pewnego czasu jest to strefa, w której żyją kosmici. Rozbili się na Ziemi i tu egzystują. Ludzie odgrodzili ten obszar, zbyt wiele było ataków na cywilów. Postawili bariery i wojsko. Fotoreporter Andrew ma za zadanie odnaleźć rozpieszczoną córkę bogacza, która tuż przed ślubem ucieka w obszar wojny.

Traf chce, że bohaterowie zamiast bezpiecznie powrócić do USA będą musieli przedzierać się przez Meksyk, strefę skażenia, aż do granicy ze Stanami Zjednoczonymi.

Film Garetha Edwardsa zaskakuje na plus. Nie jest to proste kino s-f. To obraz dwoistych relacji – z jednej strony iskrzenie pomiędzy bohaterami, z drugiej obraz absurdalnego zwalczania obcych, próby wpasowania ich w “prawdziwie ludzkie ramy”. A to po prostu tylko zwierzęta – jedzą (czytaj – polują, także na ludzi), boją się, kochają (przecudna scena zalotów gigantycznych potworów w okolicach stacji benzynowej – polecam). Nic więcej.

Strefa X to trochę dziwaczne kino drogi stworzone w klimatach s-f. Jak każdy tego typu film ma pokazać pewną przemianę – zmianę spojrzenia na konflikt, otoczający świat.

Wszystko to uznać można za metaforę wszelakich wojen i absurdów z nimi związanych. “Obcy”, to pewnego rodzaju emigranci, których jak wiemy w USA za bardzo obecnie nie kochają. Chociaż to kino niskobudżetowe wizualnie często smakowite. Jeśli szukacie typowej sieczki – omijajcie Strefę X, jeśli lubicie nieco inne klimaty – warto.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Over the limit – recenzja
wykolejona
Wykolejona – recenzja
szukajacerica
Szukając Erica – recenzja
1 Komentarz
  • tojamar
    11 lipca 2011 at 17:19

    😐 na coś takiego warto czekać te parę lat

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*