streetdance2Co najmniej raz na sezon w kinach pojawia się film o tańcu. Zazwyczaj jest to kontynuacja Step Up. Tym razem jednak zrealizowano drugą część StreetDance, który w polskich kinach pojawił się dwa lata temu.

StreetDance 2 to opowieść o Ashu, który wraz z Eddim podróżuje po Europie w poszukiwaniu najlepszych tancerzy z całego świata. Stworzy z nich zgraną paczkę, która powalczy o najwyższe cele i pokaże na co ją stać. I tyle.

W tym filmie nie ma rozbudowanej fabuły, tudzież pogłębionych relacji między bohaterami. Żadnego dramatu czy komedii. Powód jest prosty – ten obraz powstał po to, aby po prostu pokazać jak fajny jest taniec. Nic więcej.

Właśnie w ten jedyny sposób StreetDance 2 sprawdza się. Mnóstwo interesujących układów choreograficznych, skoczna muzyka. To wszystko zrealizowane w trójwymiarze. Widowiskowe, frapujące. Nie ma się co oszukiwać, to obraz wyłącznie dla wielbicieli tańca, którzy powinni być nim zachwyceni. Sam do nich nie należę, toteż bez problemu mógłbym napisać, że fabuła czy gra aktorska jest tu na naprawdę słabym poziomie. To jednak jest nieważne. Bo, o czym wspomniałem już kilkukrotnie ważny jest tu taniec.

Fanom podobnych produkcji zapewne się spodoba, inni nie powinni w ogóle zastanawiać się nad pójściem.  Kto nie „czuje” tańca lepiej omija ten tytuł z daleka. Kto go kocha zapewne się wybierze.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wimie
W imię… – recenzja
mysiagenci
Mysi agenci – recenzja
bestie
Bestie z południowych krain – recenzja
1 Komentarz
  • angelika
    3 maja 2012 at 07:14

    można toche pośmiac 😆

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*