prostoznieba“Prosto z nieba” to pierwsza fabularna produkcja opowiadająca o katastrofie pod Smoleńskiem. Akcja tejże historii rozpoczyna się przed świtem, 10 kwietnia 2010 roku i z każdą minutą przybliża widzów do pierwszych wieści o problemach z lądowaniem.

Na początek reżyser Piotr Matwiejczyk serwuje nam sceny z życia rodzinnego ofiar katastrofy. Wśród bohaterów występuje cała galeria postaci – przedstawiciel ofiar rodzin katyńskich, stewardesa, pilot, ochroniarz prezydenta, posłanka. Z samego rana budzą się już problemy przestawionych osób. Stewardesa wychodząc z mieszkania trzaska drzwiami po sprzeczce ze swoim ukochanym, który tylko po jej wyjściu zdradza ją z inną kobietą. Posłanka zostawia gniazdo rodzinne, córkę, kochającego męża i umierającego ojca. Niestety obowiązki nie wybierają, a ona musi reprezentować ojczyznę w uroczystościach 70-lecia zbrodni katyńskiej.

Po pierwszych scenach widz oczekuje jednak przedstawienia wizualizacji katastrofy samolotu. Jednak fabuła filmu kończy się tylko na wykonywaniu wielokrotnych połączeń do swoich rodzin. Odgłosu telewizora donoszącego o katastrofie i 78 ofiarach. Bohaterowie przerażeni w amoku poruszają się bezwiednie po scenie. Część opowieści poznajemy za pomocą miniaturowych etiud wykonanych kamerą cyfrową, ale oczywiście jest to tylko zapis emocji towarzyszący informacji o ofiarach.

„Prosto z nieba” jest bardzo statyczny, nie porusza i nie wywołuje emocji. Młoda obsada zdecydowanie nie była w stanie podołać tej produkcji. Nawet doskonali aktorzy, jak Baka czy Lubecki wypadają w tym filmie przeciętnie.

Obawiam się, że z tej produkcji uczyni się kanon filmów, którą musi zobaczyć młodzież. I tylko ta widownia będzie wypełniać sale kinowe.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zakochanabezpamieci
Zakochana bez pamięci – recenzja
daas
Daas – recenzja
lorax
Lorax – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*