postMeksykański reżyser, Carlos Reygadas zapewne ma tyle samu zwolenników, jak i przeciwników. Jedni uznają Post Tenebras Lux za mistyczną, głęboką opowieść pełną zakumulowanych interpretacyjnych kluczy. Drudzy powiedzą, że to pusta filiżanka – przepełniona bełkotem banalna historia.

Post Tenebras Lux to pewne marzenie senne przepełnione surrealistycznymi cytatami, nielogiczna zlepka tworząca nie do końca zrozumiałą, także przez jej twórcę, całość. Coś, co się wymyka w każdej mierze. W sferze opowieści niewiele się tu dzieje. Pewna rodzina przenosi się z miasta w sam środek puszczy. Tam spotyka “moce” – np. człekokształtne, fosforyzujące żyjątko z widocznym fallusem. Kolejne sceny – kolejne bombardowania – estetycznie piękne, zamazane.

Problem polega na tym, że Post Tenebras Lux zdaje się być zbyt pretensjonalny i snobistyczny. Prezentowane cytaty mają świadczyć o wiedzy, jednak w kontekście filmowej przestrzeni zdają się być po prostu puste. Ktoś kiedyś podobne kino nazwał „reżyserskim onanizmem” – zadawalającym twórcę i grupkę tych, których to pociąga. I tak właśnie jest.

Film Carlosa Reygadasa można przyjąć, jak wspomniałem, dwojako – jako coś “ponad” lub też opowieść, w której sam twórca w znaczny sposób zagubił się. Pytanie – czy chcemy się na to świadomie nabrać, czy odrzucimy – wybór należy do konkretnego widza i jego „przedseansowej” chęci. Inaczej tej produkcji nie da się odebrać.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
focus
Fucus – recenzja
easternboys
Eastern boys – recenzja
plynacewizowce
Płynące wieżowce – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*