Na początku 2016 r. na ekranach naszych kin gościła rodzima komedia romantyczna „Planeta Singli” z Maciejem Stuhrem i Agnieszką Więdłochą w rolach głównych. Produkcja stała się hitem nie tylko wśród publiczności, ale została dostrzeżona również przez krytyków jako pierwsza od dawna, polska komedia, która została zrealizowana zgrabnie i z pewnym wdziękiem. Nic dziwnego, że twórcy zdecydowali się zrealizować drugą część tej historii – „Planetę Singli 2”, której premiera miała miejsce zaledwie kilka dni temu.

W „dwójce” znów spotykamy się z dobrze znanymi nam bohaterami: Tomkiem Wilczyńskim (Stuhr) i Anią Kwiatkowską (Więdłocha), przyjacielem Tomka – Marcelem (Głowacki), Olą (Książkiewicz), Bogdanem (Karolak) i kilkoma innymi postaciami. Fabularnie twórcy próbują opowiedzieć nam dalszą część historii miłosnej Tomka i Ani, tę w której żyje się długo i szczęśliwie, ale skoro wszyscy wiemy, że życie to nie bajka to łatwym do przewidzenia jest, że ich związek właśnie przeżywa potężny kryzys. Równie łatwo jest przewidzieć dalsze wypadki w wątku dotyczącym tej pary w trakcie samego seansu, ale przecież w przypadku komedii romantycznej ciężko jest o brak schematów. Jeśli więc spodziewalibyście się tu jakiegoś powiewu świeżości to od razu rozwieję Wasze wątpliwości – będzie sztampowo. I mimo iż wątek główny niczym nie zaskakuje to już wątki poboczne przynoszą ciekawe zwroty. W „Planeta Singli 2” twórcy całkiem fajnie rozwijają historie drugoplanowych bohaterów, na uwagę zasługuje zwłaszcza poważniejszy wątek rodziny Marcela oraz komediowy Oli i Bogdana.

Jeśli zaś chodzi o całą warstwę komediową to druga część kinowego hitu spełnia swoją rolę. W całym filmie jest kilka naprawdę śmiesznych scen, które wywołują u widowni głośny śmiech (zwłaszcza końcowe sceny), choć trzeba przyznać, że pojawiają się one dopiero gdzieś od połowy filmu. Wcześniej co prawda mamy kadry, które pewnie i są zabawne, ale wskutek tego, że doskonale znamy je ze zwiastuna to nie powodują one aż takiego zaskoczenia i mogą wywołać jedynie drobny uśmiech. Z kolei dzięki wprowadzeniu tuż obok tych komicznych obrazów również scen wzruszających i poważnych twórcom udało się z grubsza wyważyć wszystkie tony, nie musimy się więc martwić, że przytłoczy nas cukierkowość głównego wątku.

Niestety „Planeta Singli 2” nie jest pozbawiona wad i potknięć. Największym chyba przewinieniem filmu jest wszechobecne lokowanie produktu. Przewijające się na ekranie nazwy rozpoznawalnych marek pozostawiają po prostu pewien niesmak. Gra aktorska wypada bardzo różnie – o ile Stuhr i Karolak pozytywnie zaskakują, o tyle Kamil Kula jako Aleksander, twórca aplikacji randkowej, czy Izabella Miko jako występująca w show piosenkarka raczej drażnią i wypadają całkiem sztywno. Podobnie nierówne są dialogi, mamy i takie, które brzmią bardzo autentycznie i które kupujemy, ale i takie które trącą infantylnością.

Koniec końców „Planeta Singli 2” to typowe kino komercyjne, rozrywkowe, które potrafi oderwać nas od codzienności. Choć historia jest przeciętna i według mnie odstaje trochę od pierwszej części to film nadal ma w sobie jakiś urok oraz, co chyba ważniejsze – bawi.

/autorka recenzji – Monika Olejnik

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
trzyminuty
Trzy minuty. 21:37 – recenzja
nigdycietuniebylo2
Nigdy Cię tu nie było – recenzja
wypiszwymaluj
Wypisz, wymaluj… miłość – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*