parnie

Światła, kurtyna, akcja. Na scenę wkracza odpustowy Hermes a pijany starzec wjeżdża niepewnym ruchem, siedząc na plastikowym postumencie.. To “sławny” Doktor Parnassus, który ma uraczyć nas swoją opowieścią.

Podarte łachmany, papierowe ozdoby, a w tle imitacja lustra z posrebrzanej folii. Odejść? Wyśmiać? Nie… ciekawość nakazuje nam uczestniczyć w tym widowisku, pobudzając zmysły, przenosząc nas do świata magii i wyobraźni.

Porwani mnogością szczegółów i oszołomieni ilością pojawiających się pytań, wpatrujemy się w spektakl, który przezywamy przecież codziennie.

Każdego dnia wybieramy, podejmujemy decyzję, oglądamy, czytamy, śmiejemy się i szydzimy. Nieświadomi czekającego nas scenariusza poddajemy się prozie życia, która nadeszła wtedy, gdy zapomnieliśmy o wielkiej potędze naszej wyobraźni.

I oto… niespodziewanie znów wkraczamy w znany z dzieciństwa świat, pełen kolorów, ulubionych krajobrazów, niezliczonych kształtów i namacalnych fantasmagorii. Świat Parnassusa jest jednak zdradliwy. Otwierając przed nami bramy do Imaginarium, stawia nas przed koniecznością dokonania wyboru. Odwiecznego wyboru pomiędzy dobrem a złem.

Uproszczenie możliwości do dwóch opcji to jednak prawdziwy cios dla współczesnej moralności, która stara się rozwarstwiać każdy problem, badać jego podłoże i przepowiadać możliwe skutki.

Czarno-biała paleta barw zła i dobra nie współgra już w żaden sposób z nasza rzeczywistością, z naszym wyobrażeniem o współczesnym świecie, pełnym podtekstów, pozornego szczęścia, ukrytej pod nieszczerym uśmiechem nienawiści, biedzie, doprowadzającej do skrajności, nawet tych najbardziej etycznych , pełnych człowieczeństwa i empatii.

Być może jednak pod całą ideologią komplikacji zasada podejmowania właściwego wyboru jest rzeczywiście aż tak prosta? Co jeśli zamiast mnożyć wątpliwości, powinniśmy szukać najprostszych odpowiedzi, najbardziej oczywistych rozwiązań?

Imaginarium Parnassusa stawia nas przed możliwością dokonania konkretnych wyborów. Wystawiając nas na próbę własnej wyobraźni, daje szanse na poznanie najskrytszych pragnień, ukrytych żądz, szanse na przypomnienie i nakreślenie naszych słabości i uczynków, o których chcielibyśmy zapomnieć.

Czy jednak kuszeni przez szarmanckiego diabła w meloniku, będąc pod wrażeniem osobistych myśli, możemy dokonać wyboru, kierując się zdrowym rozsądkiem? Jak mamy wybrać to czego tak naprawdę chcemy, skoro samo o sobie wiemy przecież niewiele?

Gilliam przenosi nas do świata będącego karykaturą rzeczywistości. Ukazuje nam współczesność trywialna, szarą, nudną, pozbawioną szacunku dla życia, pełną obłudy i smutku. Czy odnajdujemy w niej otaczających nas ludzi, budynki, opuszczone zaułki? Czy… naprawdę chcemy nadal oszukiwać się, twierdząc, że jest ona przerysowana, nakreślona pythonowską kreską?

Być może. Być może nadal są na świecie mnisi opowiadający odwieczną historię utrzymując tym samym porządek universum. Być może są dzieci, które chciałyby posłuchać opowieści o przygodach nieśmiertelnego doktora Parnassusa. Być może istnieją nawet uczciwi i niewinnie ufni w postrzeganiu zła ludzie, którzy dla miłości gotowi byliby poświęcić własne życie.

Jeśli tak, to czy nie lepiej byłoby stać się podobnymi do nich? Dokonać wyboru wkraczając we własne imaginarium, odkrywając samych siebie i własnymi siłami… dążyć do urozmaicenia mętnej rzeczywistości?

(Fot. – mat. prasowe)

Przeczytaj także inne recenzje z Plastra!

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wypiszwymaluj
Wypisz, wymaluj… miłość – recenzja
duzedzieci
Duże dzieci – recenzja
wieladaline
Wiek Adaline – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*