parkingkrolowW filmie “Parking królów” Valdis Oskarsdottir stworzyła wizję islandzkich przyczep mieszkalnych i kobietę z martwą foką wypchaną gotówką różnych walut. Odkrywamy zupełnie nowe oblicze Islandii i ich mieszkańców.

Rzeczywistość oglądamy z perspektywy przybysza z zewnątrz, Niemca (Brűhl).Na plan pierwszy wysuwa się absurd, groteska. Mieszkańcy stanowią egocentryków, którzy w swoich domach z dykty skrywają tajemnice.

Na rozdrożu dróg, na wymarłej ulicy stoi dwóch mężczyzn – bracia bliźniacy ubrani w żółtych kamizelkach kierujący ruchem ulicznym. Od czasu do czasu przejeżdża nim samochód, zwykle agresywny taksówkarz, który ani myśli o zatrzymaniu się. Absurdalne sytuacje codziennych dni mieszkańców Laugarvatn nadają specyficzny klimat filmowi. Oglądając dostarczane są nam różne emocje, czasami mamy mdłości tak, jak jeden z bohaterów, który wymiotuje na swoją żonę w zaawansowanej ciąży, miejscami zżymamy ze śmiechu. W całej opowiedzianej ze subtelnością fabule nie brakuje krwistych historii z humorem. Okazuje się bowiem, że dwóch bliźniaków ma trzech ojców, każda kolejna absurdalna sytuacja napędza rytm filmu.

W fabule nie znajdziemy linearnej całości, tylko zestaw przypadkowych, nie zawsze mających początek i koniec historyjek poświęconych poszczególnym bohaterom. Pomimo takiego sposobu przestawienia opowieści, obraz jako całość stanowi dobrze opowiedzianą historią z logicznym zakończeniem. Óskarsdóttir to kino dla miłośników absurdu.

Niezaprzeczalną zaletą „Parkingu królów” jest muzyka Björk i Sugarcubes, oraz świetne aktorstwo. Przez prawie dwie godziny oglądamy galerię niesamowitych outsiderów, którzy wywołują w nas śmiech i nutkę dystansu do siebie.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Prawdziwa historia – recenzja
golab
Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu – recenzja
9mil
9 mil – recenzja
1 Komentarz
  • zz
    26 kwietnia 2013 at 17:13

    Jest Bruhl jest impreza

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*