panpopperChyba każdy z nas pamięta Jima Carrey’a, człowieka który swoją grą aktorską stworzył kultowe kreacje bohaterów w takich filmach jak np. Ace Ventura, Maska czy Truman Show. Jego niezwykły talent został doceniony i nagrodzony w postaci przyznanego mu Złotego Globu. 

Jako aktor podejmuje się nie tylko ról komediowych, ale także wciela się w postacie o złożonej, trudnej osobowości. Do tej pory jego kreacje były aktorskim wyzwaniem, po co więc zdecydował się na rolę Pana Poppera w najnowszym filmie dla dzieci Marka Watersa?

Pan Popper i jego pingwiny to komedia familijna opowiadająca historię biznesmana, który w spadku po ojcu dostaje nieoczekiwaną przesyłkę. Paczka, wysłana z Antarktydy zawiera sześć pingwinów. Od tej pory Pan Popper zajmuje się głównie myśleniem, jak się ich pozbyć. Niestety żadna z organizacji opiekująca się zwierzętami nie może mu pomóc. Oprócz prób poskromienia niesfornych pingwinów Popper stara się  także prowadzić rozmowy zmierzające do odkupienia prestiżowej restauracji od pewnej starszej, ale bardzo upartej damy.

Z czasem apartament Poppera zamienia się w wybieg dla zimnolubnych zwierzątek, a jego interesy wiszą na włosku. Jakby tego było mało dostaje pod opiekę swoje dzieci, które w przeciwieństwie do niego są zachwycone pingwinami. I w tym momencie fabuła staje się już ciężkostrawna.  Popper wydaje się być zdziwaczałym, infantylnym szaleńcem, a istnienie pingwinów i ich zimowe zabawy w mieszkaniu w centrum miasta właściwie są nam obojętne.

Film stara się zbudować emocje, które wywołają w młodym widzu salwy śmiechu, albo odrobinę wzruszenia dla śnieżnych bohaterów. Niestety, obraz jest tak skandalicznie nieprawdziwy, że nie ma szans na utożsamienie się z jakimkolwiek bohaterem. Bowiem ani kłopoty rodzinne Pana Poppera, ani dramat pingwinów czekających na potomstwo nie docierają do widza ani za pomocą obrazu, ani za pomocą słowa. Animowane pingwiny i akcja tocząca się głównie w mieszkaniu zupełnie nie przekonują dzieci. Śmiech wywołuje właściwie tylko jedna scena, oparta całkowicie na tzw. humorze fizjologicznym. 

Niestety plakat promujący film to nie wszystko. Sezon na bohaterów z bieguna też już chyba się skończył. Niedopracowanie na poziomie wiarygodności obrazu i nieudolnie skonstruowana fabuła powodują, że komedia rodzinna staje się realizacją męczącego schematu  filmowego. Dzieci, zabrane przez rodziców na seans wyszły z kina uśmiechnięte. Dla nich Jim Carrey nadal jest mistrzem ekspresywnej mimiki. Rodzice też byli radośni. Cieszyli się, że już po seansie.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
azpogrob
Aż po grób – recenzja
dziewczynazpociagu
Dziewczyna z pociągu – recenzja
jasonbourne
Jason Bourne – recenzja
3 komentarze
  • Gosia
    15 kwietnia 2014 at 14:08

    😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛 😛

  • Pika
    26 lutego 2012 at 13:39

    super film byl u nas w szkole fajowa komedia na smutny dzień 😛 😆 😆 😆 😆 😀 😀 😀 😀

  • Dawid
    20 listopada 2011 at 14:00

    😆 😆 😆 😆 😆 😆 fajne

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*