panlazharChoć Mr Lazhar opiera się na temacie odtwórczym i wiele razy już przegadanym to przedstawia go w sposób ujmujący i dotykający.

Film otwiera scena samobójstwa, którego problematyczność w zaistniałych okolicznościach przybiera na sile. Powiesiła się nauczycielka, w zasadzie można by powiedzieć, że na oczach dzieci, bowiem w ich sali lekcyjnej. Co prawda klasa była zamknięta, a dzieci w niej bezpośrednio w tym czasie nie przebywały, jednak niewiele to zmienia. Piętno oraz trauma pozostają i ciężko wymazać je, czy pozbyć się przy pomocy nowego koloru ścian.

Nieoczekiwanie, wionące pustką miejsce po wychowawczyni, próbuje wypełnić nowy nauczyciel. Pojawia się w zasadzie znikąd, jednak dyrektorka, mimo początkowych oporów, nawiązuje z nim współpracę, bo jawi jej się to jako jedyne wyjście z patowej sytuacji.

Pan Lazhar charakteryzuje się dość osobliwymi jak dla tamtejszej szkoły metodami pracy. Jak się okaże wynika to z bardzo prostych przyczyn. W każdym razie, choć zgrzyty i komplikacje mają miejsce, to właśnie one budują ścieżkę pomagająca z urazu się wydostać. A tak naprawdę z boleścią koresponduje nie tylko motyw samobójstwa. Wszyscy są gniecieni przez różne aspekty. A jedyną możliwością by się wygładzić i wyprostować jest dialog.

Philippe Falardeau stworzył film ciepły i mądry. Mówi bardzo poważnie o śmierci, jednak dzięki temu, że włącza w to pierwiastek dziecięcy, całość nabiera prostego sensu odartego z dorosłych tematów tabu. Pewien rodzaj beztroski, która kryje się w dzieciach, pozbawiony jest strachu przed rozmową, choćby miało to boleć i wyciskać łzy na policzkach. Film ten moralizuje w delikatny sposób i pokazuje, że wszelkie bariery stawiamy sobie sami, sami spychamy się w kąt i doprowadzamy do wewnętrznej destrukcji. Potrzebny jest drugi człowiek, kontakt z nim. Relacje, a wraz z nimi więzy i emocje, które wytwarzają się na tej płaszczyznie, pozwalają zachować stabilność i poczucie bezpieczeństwa, jakkolwiek chwiejna nie byłaby otaczająca nas rzeczywistość.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
kongres
Kongres – recenzja
wilk
Wilk – recenzja
janeeyre
Jane Eyre – recenzja
1 Komentarz
  • ola
    20 października 2013 at 15:33

    fajny film ale smutny 😥 😳 😀 :sigh:

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*