Kojarzycie Danny’ego Oceana i jego kompanów, którzy w trylogii Stevena Soderbergha niejednokrotnie pokazali jak sprytnie i z planem, a jednocześnie z klasą dokonać spektakularnej kradzieży? Do kin weszła właśnie nowa produkcja Gary’go Rossa „Ocean’s 8”, w której pierwsze skrzypce gra siostra Danny’ego – Debbie Ocean i jej koleżanki po złodziejskim fachu. Bo jak się okazuje rodzeństwo Ocean kradzieże ma we krwi.

„Ocean’s 8” startuje z miejsca, w którym Danny nie żyje, a Debbie (Sandra Bulock) po ponad pięciu latach odsiadki wychodzi z więzienia i ma już gotowy plan kradzieży stulecia. Chce „obrobić” prestiżową Galę Met, a dokładnie mający się na niej pojawić naszyjnik wart jakieś 150 mln dolarów. Rzecz jasna będzie do tego potrzebowała własnej ekipy – profesjonalistek z kryminalnego półświatka. I tu na scenę wkracza cała plejada znanych nam gwiazd. Mamy m.in Cate Blanchette jako Lou – kumpelkę Debbie, Helenę Bonham Carter jako projektantkę Ross Weil czy Rihannę jako Nine Ball – hakerkę. Cała ta gwiazdorska obsada nie jest jednak w stanie pociągnąć w górę bardzo przeciętnej fabuły.

Bo nie ma co ukrywać, w historii i konstrukcji tej produkcji nie ma nic odkrywczego, ani skomplikowanego. Główna bohaterka i jej koleżanki gładko prowadzą nas przez kolejne kadry, w których nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Co najbardziej drażni to to, że paniom wszystko idzie jak z płatka – jeśli już pojawia się jakaś przeszkoda to jest na tyle błahostką, że da się ją usunąć w zaledwie kilka minut. Tym sposobem „Ocean’s 8” nie wzbudza w nas żadnej większej adrenaliny i w zasadzi nie boimy się o powodzenie całego planu. Oczywiście z drugiej strony, przez to produkcja jest po prostu lekkostrawna dla widza, bo nie wymaga od nas zbyt wielkiego zaangażowania. Niemniej jednak dla mnie nowe „Ocean’s…” zbyt trąci banałem.

Również jeśli chodzi o warstwę aktorską nie jest wybitnie. Panie oczywiście ładnie wyglądają (w filmie podczas scen z Gali Met można zresztą podziwiać blichtr i kreacje celebrytek Hollywood), ale chyba żadna z postaci nie powala na kolana swoim warsztatem. Może poza Anne Hathaway, grającą Daphne Kluger noszącą naszyjnik, czyli cel ekipy Debbie, która jest najbardziej charakterną osobą spośród całej obsady.

Żeby jednak nie było tak nieprzychylnie, trzeba oddać tej produkcji, że opatrzona jest energicznym, wpadającym w ucho soundtrackiem, a w trakcie przewijają się elementy humorystyczne, na których można się uśmiechnąć. Te dwa elementy na pewno dokładają jakąś cegiełkę do wspomnianej wcześniej lekkostrawności.

I pewnie ta lekkość skusi niejednego widza, bo chyba latem częściej sięgamy po tego typu filmy. Niemniej jednak trzeba powiedzieć, że w ogólnym rozrachunku „Ocean’s 8” Gary’ego Rossa to przeciętna komedia kryminalna, o której po wyjściu z kina szybko zapomnicie. Otwarte natomiast pozostaje pytanie, czy twórcy tego obrazu skuszą się na zrealizowanie trylogii jak w przypadku pierwowzoru, a jeśli tak to czy coś zmieni się w jakości filmu.

/autor tekstu Monika Olejnik

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
opowiesci
Opowieści, które żyją tylko w pamięci – recenzja
staryczlowiekimoze
Stary człowiek i może – recenzja
red2
RED 2 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*