nieogladajsieFrancuski thriller z głównymi rolami Moniki Bellucci i Sophie Marceau. Czy to może się nie udać? Okazuje się, że niestety tak.

  
Jeanne (Marceau) to poczytna autorka biografii i poradników. Pracuje nad swoją pierwszą powieścią, która już na wstępie zostaje skrytykowana przez wydawcę. Nie zrażając się tym autorka postanawia kontynuować pisanie – będzie to opowieść z wątkami autobiograficznymi, powrót do przeszłości, której Jeanne nie pamięta.

Problem w tym, że w teraźniejszości bohaterka ma większe kłopoty, zaczyna tracić rozum. Nie poznaje swoich dzieci, męża. Twarze ludzi zmieniają się jak w kalejdoskopie. Zmienia się otoczenie, mieszkanie, także ona sama – tej twarz, wygląd, włosy, głos.

Oczywistym dla widza jest to, że wszystko to ma podłoże w przeszłości Joanne, jej pierwszych ośmiu latach, z których nie pamięta nic.

Chociaż powyższy opis może zachęcić, dodam jeszcze, że w ostateczności Marceau zamienia się w Bellucci (cóż za piętna metamorfoza), to “Nie oglądaj się” jest filmem strasznym, okropnym, głupim, na który w żadnym wypadku nie powinniście iść.

Historia jest sztucznie coraz bardziej zagmatwana. Najgorsze w tej produkcji to brak logiki. Oczywiście główna bohaterka ma problemy psychiczne, ale nie oznacza to jednak, że duża część wydarzeń rozwiązana jest w sposób bezsensowny, uwłaczający możliwościom poznawczym widza. W dodatku “morfing” postaci przypomina zmiany bohatera “X-Men” (w pewnej chwili bałem się, iż Bellucci skończy jako łysy Quasimodo) – co to ma być? Dużo scen zamiast intrygować, czy straszyć po prostu śmieszy. Gra aktorów jest “drętwa”, a montaż… o montażu lepiej się nie wypowiadać.

Po pół godzinie oglądania wiadome było, że całość będzie miało super zakończenie, albo okaże się gniotem. Niestety “Nie oglądaj się” jest tym drugim. Nie pomaga nawet myśl, że miło mieć kobietę, która pół dnia jest Sophie Marceau, a drugie Monicą Bellucci. Film ten powinien nosić “Nie oglądaj mnie”. Słaba, bardzo słaba europejska produkcja z wieloma błędami w narracji. Szkoda czasu.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
piraci5
Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara – recenzja
larrycrowne
Larry Crowne – recenzja
boxpulapka
The Box. Pułapka – recenzja
1 Komentarz
  • adam
    23 listopada 2010 at 16:04

    niestety bylem i sam sie dziwie ze w trakcie nie wyszlem

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*