najcczarniejszagodzinaKtóry to już raz kosmici napadają na naszą planetę? Tym razem miejscem akcji jest Moskwa, a twórcom pomysłów wystarczyło na jedną trzecią filmu.

Sean i Bean przylatują do stolicy Rosji. Tam mają zaprezentować swój projekt. Niestety zostają wyrolowani przez niejakiego Skylera. Niezbyt sympatyczny nastrój mają zamiar poprawić w klubie muzycznym, w którym spotykają dwie amerykanki – Natalie i Anne. Imprezę przerywają dziwne zjawiska. Tajemnicze światła spadające na ziemię. Okazuje się, że to inwazja kosmitów, którzy nie dość, że są niewidzialni, to praktycznie niezniszczalni. W dodatku dość łatwo pokonują ziemian. Sean, Ben, Anne, Natalie i niespodziewanie Skyler będą musieli zrobić wszystko, aby przetrwać .

Jak widać Najczarniejsza godzina to typowy „film o przetrwaniu”. Niewielka grupka przedziela się przez Moskwę wierząc w ratunek. A zło, czyli kosmici, czają się wszędzie. Pomysł nawet ciekawy, ze względu na lokalizację, jednak sama historia jest po prostu nudna.

Najczarniejsza godzina  to koprodukcja rosyjsko-amerykańska, za którą po części stoi Timur Bekmambetov, twórca Straży nocnej. O ile wizualnie całość wygląda nader interesująco (apokaliptyczne przestrzenie Moskwy), to w sferze scenariusza niewiele tu ciekawego. Film przypomina zbyt długie rozwinięcie dość średniego konceptu. Zabrakło chociażby głębszych relacji między postaciami. Idealna do tego celu scena – bohaterowie zabarykadowani na zapleczu pubu przez pierwsze dni nie wychodzą z niego – trwa zaledwie dwie-trzy minuty. Także niewiele tu scen zagrożenia, niby obcy są wszędzie, a jednak niewielu ich staje naprzeciwko uratowanych.

Szkoda, że obraz nie dorównuje chociażby Projektowi: Monster (co przecież nie jest tak trudne). Potencjał był, ale go nie wykorzystano. Najczarniejsza godzina raczej nie zostanie hitem tegorocznej zimy, chociaż pasjonaci mogą się wybrać. O ile nie zanudzą się dość kiepską opowiastką.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
grubasy
Grubasy – recenzja
abracham
Abraham Lincoln: Łowca wampirów – recenzja
samba222
Samba – recenzja
1 Komentarz
  • 25 kwietnia 2012 at 17:23

    😀 Fajowy film oglądałem cały i superowski!!!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*