ministerO polityce bez zbytniego nadęcia czy też satyry. Minister to nieco oschła opowieść o ministrze transportu i jego typowych dniach sprawowania władzy.

Bertrand Saint Jean (Olivier Gourmet) zostaje obudzony w środku nocy. Wypadek – autobus z dziećmi wpadł do rowu. Wraz ze swoją nieodłączną asystentką jedzie na miejsce tragedii. Tam, odpowiednio przygotowany przez specjalistów od PR, modli się za ofiary i ich rodziny. Wygłasza krótki speech przed lokalnymi mediami. Rozpoczyna się kolejny dzień Bertranda jako ministra transportu.

Minister Pierre’a Schöllera we Francji został obsypany wieloma nominacjami i nagrodami. Powodu jest prosty – opowiada on o kulisach polityki, bez uszczypliwości, ironii, tudzież zakłamania czy nadęcia. Bertrand i jego sztab codziennie borykają się z prostymi problemami, wieczorami bawią się. Jeżdżą na oficjalne spotkania. Całymi dniami debatują o najważniejszych problemach francuskiego transportu np. prywatyzacji kolejnictwa. Załatwiają wiele spraw “po znajomości”. Nie brakuje kontrolowanych przecieków do prasy, czy też podstawianych szpiegów, mających zbierać informację. Po prostu – takie jest życie na szczeblach władzy.

https://www.youtube.com/watch?v=_ToJkquIyq8

Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że Minister to polityczny thriller. To raczej senny dramat obyczajowy, w którego nieco niepotrzebnie wplątano kilka onirycznych wstawek. To obraz niespiesznie prezentujący kulisy wielkiej polityki, która zapewne i u nas wygląda podobno. Z mozołem rozwija kolejne problemy i wątki, a z czasem nawet zaskakuje.

Trudno powiedzieć, czy najnowszy film Schöllera zasłużył na aż tyle pochwał i nagród. To kino społeczne, dla interesujących się sprawami polityki. Nieco oschłe i senne jednak mówiące o dość ważnych sprawach i problemach.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Ewa
Ewa – recenzja
wszystkowporzadku
Wszystko w porządku – recenzja
weekend
Weekend – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*