metropiaSkandynawska animacja opowiadająca o niedalekiej, niezbyt przyjemnej przyszłości. Miało być pięknie, wyszło tak sobie.

 

Europa. Rok 2024. Poznaj Rogera – to typowy “przeciętniak” całymi dniami pracujący w nieciekawej pracy. Roger ma jedną poważną wadę – jest paranoikiem, wydaje mu się, że znajoma z pracy śledzi go, że w metrze dzieją się złe rzeczy (dlatego jako jedyny jeździ do pracy na rowerze). Warto dodać, że w 2024 roku sieć metra objęła cały świat i jest głównym źródłem transportu. Witajcie w Metropii, filmie ze zmarnowanym potencjałem.

Pewnego razu Roger zaczyna słyszeć głos – jak się okazuje nie jest to objaw schizofrenii. To wielki plan rządu mający na celu kontrolę swoich podwładnych. Jedyną szansą bohatera okazuje się przepiękna aktorka z kampanii reklamowej szamponów, o której Roger śni po nocach.

Metropia to nawet ciekawa wizualnie animacja łącząca w sobie nowatorskie połączenie kreacji aktorskiej z animacją komputerową. Dzięki temu bohaterowie posiadają “twarz” aktorów (z drugiej strony ich głowy są nieproporcjonalne w stosunku do całego ciała). Szkoda jedynie, że ich animowanie niekiedy jest nieco sztuczne i drętwe. Całość ratują jeszcze przestrzenie – brudne, wyalienowane, zdewastowane.

Największą wadą filmu jest to, że jest po prostu nudny. Przez większość czasu nie dzieje się nic, coby popchnęło akcję do przodu. Poza tymi przestojami pojawiają się chwile mało logiczne, podczas których widz zastanawia się – dlaczego Roger zrobił to, czy tamto?

Ogólnie przeciętna animacja dla wytrwałych, część może usnąć podczas seansu. Współczesna odpowiedź na totalitaryzm władzy, głos antykonsumpcyjny w nieco sennym wydaniu. Widzowie mogą przez cały film powtarzać w głowie – wydaje mi się, że już to gdzieś widziałem. Trochę odgrzewany kotlet.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zblizenia
Zblizenia – recenzja
panipanikiler
Pan i Pani Kiler – recenzja
snajper
Snajper – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*