mariekeNieco nieporadna opowieść o młodej kobiecie dotkniętej kompleksem Elektry.

Marieke ma 20 lat. Pracuje w fabryce czekolady. Nocami poszukuje ukojenia w ramionach dużo starszych mężczyzn. Niestety ta “zabawa” może się dla niej źle skończyć. Jeden z nich, dawny przyjaciel nieżyjącego ojca dziewczyny, Jakobe, skrywa przed nią tajemnicę. Matka Marieke robi wszystko, aby zapowiedz temu, co ma zajść. I niczym w antycznym dramacie tragedia musi się wydarzyć.

Przed lat grupa naukowców, których średnia wieku wynosiła coś ponad sześćdziesiąt lat przedstawiła światu dokument mówiący o tym, że najlepszymi kochankami młodych kobiet są mężczyźni po sześćdziesiątce. Ta zabawna anegdota, która tylko teroretycznie nie ma związku z tym filmem, pokazuje kilka rzeczy – że mężczyźni nigdy nie dorastają, udają, a kobiety dają się na to nabrać. W każdym wieku.

Podobnie jest z Marieke, Marieke. Film autorstwa Sophie Schoukens jest zafałszowany, w warstwie fabularnej. Opiera się na wielu kłamstwach, tajemnicach, domysłach. Problemy bohaterki wynikają z behawiorystycznych następstw dzieciństwa. I widzowi jest jej po prostu żal. To studium opuszczonej kobiety i mężczyzn. Którzy nawet jeśli mają “na wierzchu dobre intencje”, to pod spodem są tacy sami – gdy mają naście, czy kilkadziesiąt lat.

Pytanie tylko, czy lepiej mieć kochanka młodego i zdrowego, czy starego i umierającego – bo mózg, co by tu nie mówić i tak mają w tym samym miejscu. Ale o tym nie jest ta produkcja. To antyczna tragedia we współczesnym wykonaniu.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
domwglebilasu
Dom w głębi lasu – recenzja
erratum
Erratum – recenzja
rajnaziemi
Raj na ziemi – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*