looperCzyżby nastały lepsze czasy dla kina s-f? Po niezłej, odświeżonej wersji Pamięci absolutnej w kinach pojawia się dość dobry Looper autorstwa Riana Johnsona, scenarzysty i reżysera intrygujących Niesamowitych braci Bloom.

Niedaleka przyszłość. Podróże w czasie nie są jeszcze możliwe, ale za trzydzieści lat będzie to już realne. Realne i zakazane. Pojawia się nowy zawód – płatnych zabójców, którym przesyłane są ofiary z przyszłości.

Jednym z looperów jest Joe (Joseph Gordon-Levitt), który codziennie wypija swoją porcję kawy, szprycuje się i o odpowiedniej godzinie zjawia się przed polem kukurydzy. Spogląda na zegarek i celuje, gdy tylko ofiara przenoszenia w czasie pojawia się – zabija ją i odbiera nagrodę. Wszystko jest proste i dochodowe, Istnieje jednak haczyk. Pewnego razu “ofiarą z przyszłości” będzie on sam. I wtedy ręka nie może mu zadrzeć, musi zabić i odczekać lata na wykonanie egzekucji. Pętla po prostu się zamknie.

Looper. Pętla czasu to niezłe kino. Film w którym intryga rozgrywa się wokół prostych zasad przenoszenia w czasie i związanych z tym paradoksów. Bohater z przyszłości zmieniając teraźniejszość sam zostaje poddany zmianom, także fizycznym.  Poza tym pojawiają się kwestie etyczne. W tym główny problem – czy gdybyś mógł zabić kogoś np. Hitlera, gdy był dzieckiem, zrobiłbyś to?

Na pochwały zasługuje główny bohater grany przez Gorodna-Levitta. Także z tego powodu, że trudno go na pierwszy rzut oka rozpoznać. Posępny, ucharakteryzowany na bohatera filmów z lat 20. Praktycznie pozbawiony mimiki. Wtórują mu – Bruce Willis i jak zwykle przepiękna Emily Blunt.

W obrazie Riana Johnsona nie brak przesyconych brutalnością scen i efektów specjalnych, jednak wszystko to jest wyważone i poszerza samą opowieść, a nie jest jedynie “błyskotliwym” dodatkiem. Szkoda tylko, że sama końcówka nieco zawodzi – jest niestety zbyt hollywoodzka i ckliwa. Przez to ocena Loopera jest nieco niższa, niż powinna.

Zazwyczaj gdy kwestie przenoszenia w czasie pojawiają się w filmach nie brak błędów logicznych. Także jest i tym razem. Jednak jest ich niewiele i można wybaczyć niektóre potknięcia twórców. Nie zmienia to faktu, że na Loopera jednak warto się wybrać. To kawał porządnego kina.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Juliusz – recenzja
ida
Ida – recenzja
milosc
Miłość (dokumentalny) – recenzja
2 komentarze
  • 26 lipca 2015 at 12:27

    Świetny wpis, oby takich więcej!

  • bleee
    12 stycznia 2013 at 08:32

    bzdura. jeden z gorszych filmó ostatnich lat. kompletnie nieprawdopodobny scenariusz (po co looperzy, skoro można w przeszłośc wysyłać same ciała, np. w sredniowiecze), fatalne aktorstwo (na dodatek levitt i willis są zupełnie niepodobni fizycznie), dłużyzny, nudne strzelaniny… pół gwiazdki to maximum

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*