legionSą filmy wyśmienite, dobre, średnie i słabe. Są także filmy, których żadną skalą nie da się określić. Legion to jedna z najgorszych produkcji, jakie pojawiły się ostatnio na ekranach polskich kin.

Najkrócej rzecz ujmując Legion, to horror z elementami religijnymi. Na Ziemię zstępuje archanioł Michał, który sprzeciwia się Bogu, chcącemu kolejny raz ukarać ludzi. Aby boski plan nie udał się anioł musi uratować nienarodzone jeszcze dziecko Charlie, młodej kelnerki pracującej gdzieś na dalekim amerykańskim pustkowiu.

Nie będzie to zadanie łatwe, ponieważ część ludzi na świecie zostało “opętanych”, a wkrótce zstąpi na naszą planetę Gabriel, aby skarcić niepokornego Michała i zabić niemowle.

Tak, to prawda. Taki film pojawił się w polskich kinach, ba taki film zrealizowano z rozmachem, efektami specjalnymi na dość dobrym poziomie. Zagrali w nim m. in. Dennis Quaid, Paul Bettany (Silas z Kodu Da Vinci) i Kevin Durand. Rzecz całkowicie niezrozumiała.

Legion to przepełniony pompatycznymi scenami (obowiązkowy wschód słońca na zakończenie filmu) obraz, który łączy w sobie elementy horrorów opowiadających o zombie z elementami zaczerpniętymi z Biblii. Charlie, to młoda kelnerka, która nosi w sobie dziecko nie mające ojca. Zakochany w niej Jeep, mimo kąśliwych uwag, iż to nie jego “sprawka”, przez cały czas opiekuje się dziewczyną czekając na poród. Znacie ten motyw?

Film jest nielogiczny i strasznie poważny. W podobnych produkcjach to właśnie humor, lekkie puszczanie oka w stronę widzów świadczy o tym, że nawet kino klasy B ogląda się z sympatią, a często takie filmy stają się kultowe. Z Legionem niestety tak nie będzie. To, że pojawił się w kinach to cud  i cudów w tym filmie jest co nie miara (Charlie tuż po porodzie chodzi, a nawet ucieka, po dachowaniu pojazdu niemowlak mający jakieś półgodziny wychodzi bez szwanku, chociaż opętanych jest tysiące, nikt z przebywających w stacji benzynowej nie jest jednym z nich, etc.). Niestety nie ma po co iść i oglądać ich.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
elitarni2
Elitarni – Ostatnie starcie – recenzja
Plakat4
Cinergia 2015: Klezmer – recenzja
kochaniepoznaj
Kochanie poznaj moich kumpli – recenzja
1 Komentarz
  • 2 maja 2010 at 00:11

    Można by w tym filmie dostrzec; jeden ciekawy motyw (który już się pojawiał w filmie – Armia Boga) otóż aniołowie mają możliwość określenia własnego, indywidualnego stanowiska wobec ludzi a to samo w sobie jest ciekawym wątkiem fabularnym. Niestety ten film śladowo eksponuje temat relacji ludzie-aniołowie. A szkoda…

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*