latowprowansji

Jak w trakcie dwóch miesięcy naprawić rodzinne stosunki? Co starsi ludzie tracą nie korzystając z Facebooka? Czemu młode dziewczyny nie powinny ufać pizzermanom? Na te pytania odpowiedziała Rose Bosch w swoim najnowszym filmie „Lato w Prowansji”.

Tytuł nie pozostawił żadnych niespodzianek widzom. „Lato w Prowansji” okazał się być filmem o… lecie w Prowansji. Prosty, pozbawiony zagadek i niedopowiedzeń tytuł nie zawodzi oglądających. Przyjemna fabuła przeplata się z niesamowitymi obrazami Prowansji w najcieplejszych dniach roku. W pierwszych scenach poznajemy głuchoniemego Theo, małego chłopca obserwującego świat przesuwający się za oknami pociągu. Szybko okazuje się, że to jest podróż do tytułowej Prowansji.

W dalszych scenach pojawiają się główne postaci filmu. Rodzeństwo małego Theo, nastoletni Adrien nieumiejący rozstać się z komputerem oraz Lea, weganka oraz działaczka społeczna na rzecz ekologii, przeżywająca bunt młodzieńczy. We troje, razem z babcią jadą do jej domu w pięknej Prowansji, aby już na dworcu poznać gburowatego dziadka (w tej roli Jean Reno). Poznać, ponieważ matka w latach młodzieńczych sprzeciwiła się woli ojca i wyprowadziła paląc za sobą łączące ich mosty. Skutki odczuwają jej dzieci, 17 lat później, gdy już od pierwszych chwil dziadek wyraźnie pokazuje im, że są nieproszonymi gości. W tym momencie rozpoczyna się typowy konflikt pokoleń.

„Lato w Prowansji” to historia oschłego tetryka, czyli dziadka, jego wnuków, z którymi ostatecznie stara się nawiązać nić porozumienia, oraz żony, która znosząc ciężki charakter starszego miłośnika drzew oliwnych, ostatecznie dopina swego i godzi ze sobą zwaśnionych członków rodziny.
Poza lekką i przyjemną fabułą, do której przyzwyczaiły nas francuskie filmy, najnowsze dzieło Bosch zachwyca zdjęciami. Piękne, malownicze widoki rozpościerające się na kinowych ekranach sprawiają, że niemal na skórze można poczuć prowansalski wiatr, a każde kolejne sceny są niczym przewijające się karty albumu z rodzinnych wakacji na południu Francji.

Półtorej godziny w kinie na najnowszym filmie Rose Bosch to wakacje w pigułce. „Lato w Prowansji” to doskonałe rozwiązanie dla spędzających lato w mieście, aby choć na chwilę poczuć ciepło południowego słońca i na dwie godziny zapomnieć o problemach życia codziennego.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wielkiewesele
Wielkie wesele — recenzja
thor
Thor ratuje przyjaciół – recenzja
jackass3d
Jackass 3D – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*