klatkaKlatka to nieco amatorsko zrealizowany film, który jednak posiada dość spore ambicje. Studium powolnego zatracaniu się we własnych fobiach przy użyciu niewielu sztuczek.

Frank to student medycyny, który całymi dniami przesiaduje w swoim domu. Z czasem zaczyna popadać w coraz to większe fobie. Wchodząc na zewnątrz coraz bardziej boi się ludzi. Coraz bardziej zamyka się w swoim świecie i ucieka przed innymi. W dodatku w całość wplątana zostaje jego sąsiadka Lotte oraz jej partner, niezwykle niesympatyczny gość, Micke, który może być sprawcą całego zamieszania.

W Klatce widzimy powol zachodzące zmiany w świecie i zachowaniu Franka. Historia dosłownie “zaciska” jego szyję, a widz wraz z nim obserwuje powstające paranoje.  Może fabularnie nie jest to nic nowego, jednak twórcy próbują z dość średniego scenariusza wyłuskać tyle, ile się da.I chwała im za to, bo wychodzi im to dość porządnie.

Klatka może poniekąd kojarzyć się z Lokatorem Romana Polańskiego. jednakże uznać można tę produkcję za nieco uboższego krewnego. Nie znaczy jednak, że jest źle. Początkujący twórcy, Johan Lundborg i Johan Storm, nie posiadając odpowiednich funduszy, po prostu w niektórych momentach musieli nieco “szyć”. Mamy więc tu mocny, dynamiczny montaż, niepokojące dźwięki, a także mnóstwo nawiązań do klasyki gatunków – wspomnianego Polańskiego czy Hitchcocka.

Lundborg i Storm pokazali, że nawet ograniczając się do kilku lokalizacji i niewiele aktorów można stworzyć film dość przerażając. Może nie bardzo dobry, ale także nie aż taki zły, jak można sobie na początku to wyobrazić.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
sluzbyspecjalne
Służby specjalne – recenzja
Cristiada
Cristiada – recenzja
probyognia
Więzień labiryntu: próby ognia – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*