jobsJobs, to typowe kino festiwalowe. Niezłe aktorstwo, zdjęcia, muzyka. Dość dobry scenariusz, a jednak… niektórym może czegoś brakować.

Najkrócej pisząc – Jobs, to skrócona biografia Steve Jobsa, geniusza marketingu, twórcy potęgi Apple, który jednak z powodu swojego niedostosowania wpadał w niejedne tarapaty.

Film rozpoczyna się w połowie lat 70. kiedy młody Steve wyrusza do Indii, potem przenosimy się do czasów jego pracy w Atari i początku współpracy z genialnym technikiem, Steve Wozniakiem. Potem kolejne lata, aż do “wielkiego powrotu”. Ponieważ film trwa nieco ponad dwie godziny potrzeba było wiele skrótowości – szczególnie dotyczy to lat dziewięćdziesiątych oraz firmy Jobsa NeXT.

Nie zawodzi Ashton Kutcher w roli tytułowej, niezwykle przypomina Jobsa, zarówno z wyglądu, jak i z zachowania. Także inni aktorzy doskonale wpasowują się w swoje role co powoduje, że film ogląda się z przyjemnością.

Jobs to typowe kino festiwalowe – niezłe zdjęcia i muzyka, plus dobrze dobrani aktorzy. Od strony scenariusza – to po prostu film biograficzny, na szczęście niezbyt wybielający Steve Jobsa. To postać histeryczna i chaotyczna, nie mogąca porozumieć się z rodziną i znajomymi. Niestety czasami, ze względu na wspomnianą powyżej skrótowość, należy wyłapywać “smaczki” – brzydki zapach głównego bohatera, ataki agresji w stosunku do swoich pracowników itp. Warto przed lub zapoznać się z książkową biografią, z której film Joshuy Michaela Sterna czerpie.

Niezłe kino, dla wielbicieli twórcy potęgi Apple, a także dla jego przeciwników. Z bardzo dobrą, niespodziewanie, rolą Kutchera – to należy jeszcze raz podkreślić.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
mistrztancapowraca
Mistrz tańca powraca – recenzja
kochaniepoznaj
Kochanie poznaj moich kumpli – recenzja
dzijestemblondynka
Dziś jestem blondynką – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*