jestembogiemJestem Bogiem to nieudany thriller, który niejako jest przestrogą przed zażywaniem wszelakich “dopalaczy”.

  
Poznaj Eddiego (Bradley Cooper), niezbyt rozgarniętego pisarza mającego problemy z napisaniem książki. Przy okazji “wali mu się” związek. Na szczęście Eddie wpada na Vernona. Ten daje mu pigułkę – dopalacz, dzięki której Eddie będzie korzystał ze 100% swojego całego mózgu.

W jednej chwili świat zamienia się w piękną bajkę. Bohater pisze powieść, staje się bogaty, zaczyna grać na giełdzie. Oczywiście taki awans nie uchodzi uwadze innych, którym na naszym gwiazdorze zależy. Rozpoczyna się opowieść “o ciemnej stronie”, nałogu, “dziurach w głowie”, wplątaniu w morderstwa.

Jestem Bogiem Neila Burgera, to przestroga przed zażywaniem dopalaczy – rozpoczyna się ekstazą, a potem rozpada się wszystko. Niestety, nie jest to dobre kino. Niby thriller, a akcji i emocji w nim nie ma. W dodatku wstawki rodem z teledysków – montaż, dźwięk – psują całą atmosferę. Widz czuje się jak na karuzeli, to tylko zabawa. Przez co całość odbiera się niepoważnie, a jednak film  ten w zamierzeniach nie powinien powodować rozbawienia, a kontemplację.

 
Strata czasu. Nie spodoba się wytrawnym wielbicielom kina, ani też fanom “odmóżdżaczy”. Obraz środka, czyli dla nikogo. Na zakończenie pytanie – po co w czymś takim gra Robert de Niro?
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
jackijill
Jack i Jill – recenzja
ciktorzyzyja
Ci, którzy żyją i umierają — recenzja
atlaschmur
Atlas Chmur – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*