janpawelii„Szukałem was, a teraz przyszliście do mnie” to były jedne z ostatnich słów wypowiedzianych przez papieża Jana Pawła II do zgromadzonych na placu św Piotra, czuwających wiernych.

Wielokrotnie powtarzane i komentowane, stały się niemal symboliczne. Skorzystał z nich również Jarosław Szmit, młody reżyser który dotąd mógł być bardziej kojarzony z wyczynów operatorskich.  „Jan Paweł II, Szukałem was” to kolejna próba przedstawienia osoby i misji papieża- polaka. I trzeba przyznać, że jest to próba dość ryzykowna, biorąc pod uwagę fakt, że już tak wiele powiedziano i napisano, zwłaszcza od czasu śmierci papieża w 2005 roku.

Przecież jeszcze w tym samym roku powstała amerykańsko-włosko-polska koprodukcja, „Jan Paweł II” z Jonem Voightem, później był „Karol-papież który pozostał człowiekiem” z Piotrem Adamczykiem. Jeżeli dodać do tego niezliczoną wręcz ilość, nagrań, filmów dokumentalnych, papieskich wypowiedzi, które zalały rynek na fali prawdziwej „papieżomanii”  powstałej po śmierci JPII, mamy przed sobą pokaźne archiwum, wydawałoby się kompletnej wiedzy na temat życia Ojca Świętego.

Czy po sześciu latach warto wracać do czegoś co dawno zeszło z afiszów? Ryzyko podjęte przez reżysera było przecież tym większe, że ten mocno sfatygowany temat, w pewnym momencie zaczynał ocierać się o granice kiczu i tandety. Mimo całego szacunku, jakim darzona jest osoba Karola Wojtyły w pewnym momencie była już o krok od wejścia do panteonu badziewnych zabawek, spod znaku „made in China” tuż obok fluorescencyjnego Jezusa i Matki Bożej Licheńskiej z odkręcaną główką.

Z takim właśnie nastawieniem wybrałem się na projekcję i na szczęście bardzo się pomyliłem, bo ten film chwyta za serce niemal od samego początku i nie daje wytchnienia do samego końca. Fabuła jest niejako naszą wspólną podróżą z Janem Pawłem od Watykanu przez Izrael, Maltę, Meksyk, Jordanię, Boliwię, Zambię, Botswanę, Kamerun, Turcję, Maroko i Polskę.  Nie są to jednak typowe telewizyjne obrazki do jakich mogliśmy przywyknąć. Można przytoczyć słowa samego reżysera który twierdzi, że kluczem do filmu są emocje świadków papieskiego pontyfikatu. Relacje z papieskich pielgrzymek, są więc przeplatane wypowiedziami wszystkich tych, którzy przez lata towarzyszyli papieżowi: Joaquín Navarro-Valls,  kard. Stanisław Dziwisz i osobisty ceremoniarz Ojca Świętego, abp. Piero Marini (łzy tego człowieka, który całą młodość spędził u boku papieża, są wzruszające) a także przedstawicieli świata kultury, aktorzy, dziennikarze oraz przywódcy duchowi innych religii (Dalajlama, Rabin Izraela, Patriarcha Konstantynopola)

Forma w całości prezentuje się bardzo harmonijnie, płynnie przebiegając z jednego opisu na drugi a co najważniejsze, dzięki dobremu montażowi oszczędzono nam niepotrzebnej dłużyzny. Wszystko bardzo sugestywne i prawdziwe, czuje się wagę i podniosłość tych pielgrzymek. Gdy jesteśmy w Meksyku, aż chce się krzyczeć z całym tłumem „Juan Pablo Segundo, te quiere todo el mundo”. Nie oglądamy papieża z oddali, my stoimy za jego placami, patrząc z bliska na ludzi dla których jego wizyty były naprawdę wielkim wydarzeniem. Nie zabrakło również akcentów polskich

Niewątpliwymi, największymi atutami filmu są piękien sfilmowane krajobrazy i muzyka. Tworzone przez cztery lata zdjęcia, przypominają najlepsze produkcje National Geografic, a zastosowaną technikę fotografii poklatkowej, można spokojnie porównać do mistrza gatunku Rona Fricka, twórcy „Baraki”. Namacalnie czuje się rękę reżysera, który jest także zawodowym operatorem. Muzyka, którą skomponował sam  Michał Lorenc, to prawdziwa klamra, która spaja i nadaje całości poetycko-refleksyjny wyraz. W przypadku tego twórcy, można spokojnie powiedzieć: jak zwykle, majstersztyk.

Jeżeli chodzi o minusy, to jest ich niewiele a i te rozpływają się w ogólnym uroku całości.  Do pewnego stopnia dyskusyjna może być, zasadność wyboru Krzysztofa Ziemca na głównego prowadzącego. Jego nieco drewniany styl, można jednak wybaczyć, bo w sumie dobrze mu z oczu patrzy, choć do Richarda Attenborough jeszcze mu daleko. Młody jest, wyrobi się. Wybaczyć jednak nie mogę, osobom odpowiedzialnym za strategie marketingową filmu. Mam wrażenie że poszli po najmniejszej linii oporu, skupiając się na utartych standardach, a to niedobrze, bo ten film jest od nich daleki.

Podsumowując, można powiedzieć krótko: piękna pamiątka i doskonały prezent z okazji zbliżającej się beatyfikacji Jana Pawła II. Szmit stworzył coś co opisując patos i wielkość, ma jednocześnie klasę i dobry styl. Sądzę, że tym samym, po części uratował papieski testament od totalnej degradacji. Za to należy mu się wielka pochwała. Idźcie i obejrzyjcie, a raczej przeżyjcie to sami, tylko nie zapomnijcie zabrać ze sobą chusteczek, mogą się naprawdę przydać.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
projektdziecko
Projekt dziecko – recenzja
zbawnasodezlego
Zbaw nas ode złego – recenzja
callgirl
Call Girl – recenzja
13 komentarzy
  • Kosa
    8 maja 2012 at 15:37

    Film ogólnie ciekawy opowiada o relacjach jakie miał papież do ludzi.Film myśle dla każdego .Jest interesujący nwm dlaczego niektórym się niepodoba.

  • Marlena
    19 października 2011 at 17:50

    Osobiście uważam że film to piękna pamiątka po papiezu, oglądałam go na lekcji religii w mojej szkole. Film bardzo mi się podobał , był wzruszający i przepiękny . Z chęcią obejrzałabym go jescze raz…. 😉 🙄

  • konrad wawu
    8 czerwca 2011 at 12:48

    Szajs moze dla starcyh ludzi to dobre 😛 🙄

  • Ewelina17
    22 maja 2011 at 12:48

    hmm.. Film był w miarę ciekawy. Ale jeżeli chodzi o młodzież np. ze szkół ponadgimnazjalnych to nie za bardzo był ciekawy. W sumie to moja klasa i ogólnie szkoła została zmuszona na ten seans i niestety film był bardzo nudny. Ciekawy, ale nudny. Polecam ten film seniorom. 😉

  • Mistrz
    17 maja 2011 at 14:10

    Ja osobiscie nie bylem na tym filmnie i nie zaluje , pytalem sie kolegow z klasy czy ten film byl fajny to mowili ze byl fajny dla ludzi powyzej 50lat albo dla ludzi co siedzo dzien w dzienw kosciele i sie modlo.

  • ola
    8 maja 2011 at 14:20

    Film był rewelacyjny. Poszłam na niego razem z klasą i połową szkoły. W niektórych momentach na prawdę nie było możliwości zatrzymać łez, które tak na prawdę płyną z czystego serca.

  • MerryKate
    5 maja 2011 at 18:34

    Film był nudny. To prawda. Jeśli chodzi o informacje o papieżu których prędzej nie znałam to było ich bardzo mało. Podobały mi się wypowiedzi tak wielu osób i to z ogromnym szacunkiem do papieża.

  • mati
    30 kwietnia 2011 at 10:33

    ten film był…………………..nudny!!!!!!!!!!!!!!!

  • marcin97979797979797
    13 kwietnia 2011 at 11:34

    Film rewelacyjny produkcja na miarę 21 wieku . Naprawdę polecam .

  • makej
    10 kwietnia 2011 at 17:59

    piękna recenzja, film zresztą też.

  • Nceir
    27 marca 2011 at 19:25

    No film jest super. W niektórych momentach można się nawet popłakać. Film jest przedstawieniem papieża z “innej strony”. Opowiada o relacjach papież-człowiek, a nie o samym papieżu ryzyko się opłaciło. Polecam super film.

  • danio
    23 marca 2011 at 14:40

    super film byłem dzisiaj w kinach na nim 🙂

  • maciek
    21 marca 2011 at 08:36

    super

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*