jakzostackrolemPrzywódca narodu współcześnie musi nie tylko dobrze wyglądać, ale być także niezłym mówcą, aktorem. Problem w tym, gdy ów lider jąka się.

  
Jak zostać królem to opowieść o dojściu do władzy Jerzego VI (Colina Firtha), którego największymi przekleństwami nie byli – brat bawidamek i widmo II Wojny Światowej. Problem tkwił w wadzie wymowy, która paraliżowała księcia Walii podczas wystąpień.

Film nabiera tempa w chwili spotkania specjalisty – Lionela Logue (Geoffrey’a Rusha), który nietypowymi metodami uprawnia sposób wysławiania się przyszłego monarchy.

Powiedzieć, iż Jak zostać królem, to jedynie opowieść o przełamywaniu lęków, strachu, to za mało. Obraz Toma Hoopera prezentuje cały mechanizm istnienia najważniejszej obecnie monarchii na świecie. – Jestem królem, a nie mam władzy wypowiedzieć wojny – mówi Jerzy VI. – Jestem tylko głosem ludu, a ja nie mam głosu.

Jak zostać królem to przede wszystkim popis dwóch aktorów – Firtha i Rusha, którzy “kradną spektakl”. Wydaje się, że względu na ten duet film ma tak dobre recenzje. Dodatkowo nieźle prezentuje się sfera wizualna i montaż. Wszystko jest tu nieco przytłumione, mimo dramatu kostiumowego – oszczędne, mimo olbrzymich przestrzeni klaustrofobiczne. Takie jak wyrok nad przyszłym Jerzym VI – musi po abdykacji brata zostać królem, głosem narodu, w chwili wojny z Niemcami. Gdyby nie Logue zapewne nie udałoby mu się osiągnąć tego.

Film wart obejrzenia, nieco suchy, ale wart – szczególnie dla ról Colina Firtha i Geoffrey’a Rusha.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
psyikoty2
Psy i koty. Odwet Kitty – recenzja
ambarmovic
Marina Abramović: artystka obecna – recenzja
soul_kitchen
Soul kitchen – recenzja
2 komentarze

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*