ironskyNiezwykle ciepło przyjęty na wielu międzynarodowych festiwalach film Timo Vuorensola. Ed Wood powraca w nowoczesnej formie. I chociaż przez cały seans widz czuje się dziwnie, to w sumie nie jest źle.

Fabuła jest dość absurdalna. W 1945 roku naziści uciekli na księżyc. Zamieszkali po jego ciemnej stronie. Tam przez lata szkolili się i planowali powrót. Mamy rok 2018. Na jedynej prawdziwej satelicie Ziemi ląduje statek z amerykańskimi astronautami. Wśród nich pierwszy czarnoskóry – James Washington. Przypadkowe natrafienie na bazę nazistów powoduje splot wydarzeń, które skończą się wysłaniem ekipy w stronę naszej planety. Rozpoczyna się inwazja, której mogą zapobiec wybielony murzyn, a także nawrócona blondynka.

Oglądając Iron Sky wydawało mi się, że mamy tu coś na kształt filmów Eda Wooda zrealizowanych w nowoczesnych technikach. Dziwaczny scenariusz, sporo banalnych i nudnych scen, płascy bohaterowie. A wszystko to ogląda się z sympatią i cieszy, że świat drwi tak z amerykanów. W żaden sposób tej produkcji nie można brać na serio i tylko szkoda, że tak niewiele zabawnych scen plątano w akcję, przez co słowa komedia należałoby zamienić na pastisz.

Zapewne z tego powodu na festiwalach film ten robił prawdziwą furorę. To nie tyle ironia w stosunku do nazistów, a satyra na amerykański styl życia. W 2018 roku mamy panią prezydent – krwistą damę, która daje się omotać propagandą sprzed siedemdziesięciu lat. Mamy także jej szaloną pomocnicę. No i oczywiście kto ma bronić Ziemi? USA. Jak się jednak okazuje nie do końca. I można powiedzieć – wreszcie amerykanie nie są tymi, którzy uratują świat od zagłady.

Mój apetyt na Iron Sky nie do końca został nasycony. Wiele mu brakuje, aby uznać go za dobre kino. Także nie wiem, czy zostanie obrazem kultowym. To raczej sezonowe dziwadło, na które warto pójść chociażby ze względu na ścieżkę dźwiękową zrealizowaną przez słoweński Laibach.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
cokolwieksiezdarzy
Cokolwiek się zdarzy – recenzja
niewygodnaprawda
Niewygodna prawda – recenzja
musimyporozmawiac
Musimy porozmawiać o Kevinie – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*