hurt_lockerFilm – fenomen. W Polsce nie wszedł do kin, został wydany w niewielkim nakładzie na DVD. W Europie sporadycznie dostrzeżony na festiwalach filmowych – w Ameryce wielokrotnie nagradzany.

Po śmierci dowódcy oddział zajmujący się rozbrajaniem bomb przejmuje sierżant James. Grupa do zakończenia misji ma trzydzieści osiem dni – wystarczy tylko przeżyć, w Iraku.

Obraz Kathryn Bigelow to mocny dramat wojenny, w którym bohaterowie albo rozbrajają bomby, albo zabijając czas pomiędzy nimi. Wszystko to jest mocno klaustrofobiczne, niczym kombinezon w którym porusza się saper. Wojna, alkohol, tanie DVD z pirackimi kopiami filmów, gry komputerowe, nic więcej. Opowieść koncentruje się na trzech bohaterach – grupie specjalistów od wysadzania – James rozbraja kolejne ładunki, Sanborn i Eldridge osłaniają go. Oczywiście musi być coś więcej – nowy dowódca jest pewnego rodzaju maniakiem, lekceważy każdą procedurę i robi wszystko po swojemu, co doprowadza do konfliktów w zespole.

Po najlepszych według wielu amerykańskich specjalistów filmie oczekiwać trzeba wiele. Problem w tym, że Hurt Locker nie jest wybitny, jest dobry, jest nieźle skonstruowany, trzyma w napięciu, a kilka scen jest niezwykłych. Problem polega na tym, że w prostym odczytaniu Hurt Locker jest filmem prowojennym i tłumaczącym  Amerykanów i ich wojnę w Iraku. Żołnierze nie są tu okupantami walczącymi z mieszkańcami, a zamkniętymi w obozie strażnikami rozbrajającymi niebezpieczne ładunki, które zagrażają życiu Irakijczyków. Na szczęście jest i druga warstwa. W pułapce wojny jest opowieścią szerszą, mówiącą o obsesjach, niemożliwości wyrwania się, wyjścia poza. Nawet kiedy to się uda, trzeba powrócić.

Trzeba to powtórzyć – Hurt Locker. W pułapce wojny to film dobry, mocny, ale nie wybitny. Mało prawdopodobne, aby za kilka lat o nim wspominać, tak jak o laureacie z 2005 roku. Wtedy sytuacja była podobna, przed rozdaniem nagród Miasto gniewu pojawiło się na DVD, a wcześniej tylko „mignęło” w kinach. Hurt Locker nie miał takiego szczęścia i od razu wyszedł na DVD. Dopiero tydzień temu pojawił się w kinach, a obecnie obejrzeć go można jedynie w Cytrynie. Czy film powinien dostać Oscara za najlepszy film roku? Odpowiedzcie sobie sami, bo ja mam mieszane uczucia.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
perfekcjonista
Perfekcjonista – recenzja
wstyd
Wstyd – recenzja
Hotel Transylwania 3 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*