hansklossBałem się, że będzie to prawdziwa profanacja. Na szczęście nowa opowieść o Hansie Klossie jest znośna. Gdyby tylko nie słabe efekty specjalne, byłoby to bardzo dobre kino rozrywkowe.

Wielka intryga. Tajemnica Bursztynowej Komnaty. Naziści i nasz bohater, Hans Kloss (Tomasz Kot), czyli agent J-23. To on wpada na ich trop. Jak się okazuję w całość zaangażowany jest dawny wróg Hansa – Hermann Brunner (Piotr Adamczyk). Dodajmy do tego wątek miłosny z udziałem Marty Żmudy-Trzebiatowskiej i mamy film nawet dość dobrze współgrający z klasycznymi dziełami przygodowymi, z opowieściami o Indianie Jonesie na czele.

To wcale nie żart. Gdyby nie papierowe efekty specjalne (czy naprawdę w Polsce nikt nie potrafi zrobić porządnego, realistycznego wybuchu?) i nieco zubożała scenografia można by być zadowolonym, że coś jeszcze w sferze komercyjnego kina w naszym kraju da się zrobić. To taki powiew świeżości po potworkach typu Kac WAWA czy Wyjazd integracyjny.

Najlepiej wypadają postacie – mocno zarysowane, dobrze zagrane zarówno przez  Kota, jak i Adamczyka. Plus cała masa wybitnych, polskich aktorów w rolach drugoplanowych. Daniel Olbrychski, Emil Karewicz, Stanisław Mikulski, Jerzy Bończyk – każdy z nich to klasa sama w sobie. Co do scenariusza, to nie ma co narzekać, jego autorem jest Władysław Pasikowski. Fakt, może jest nieco zbyt bajkowy, ale czy seria telewizyjna, a nawet bardziej komiks, nie miały w sobie także zbyt wiele magii? To nie ma być superrealistyczny film wojenny, a lekkie kino przygodowe. I w tej klasyfikacji całość sprawdza się.

Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć to relikt. Także od strony opowieści. I nie jest to wcale zarzut. To bardziej odpowiednik amerykańskiego kina lat 80. niż współczesnych superprodukcji. I bardzo dobrze. Ja jednak wolę powolne rozwiązanie intrygi, poznanie relacji między bohaterami, niż ciągłą akcję. I w tej sferze najlepiej Hans Kloss się sprzedaje. Być może współczesna młodzież nie wytrzyma tempa opowieści, ale jednak film jest bardziej dedykowany starszemu pokoleniu, której pamięta przygody J-23. Oni powinni być niebowzięci.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
babadook
Babadook – recenzja
podrugiejstroniesnu
Po drugiej stronie snu – recenzja
streetdance
Streetdance 3D – recenzja
1 Komentarz
  • tot
    25 marca 2012 at 00:04

    OlbrYSki????

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*