greenlanternPo okresie dominacji Marvela w kinowych adaptacjach komiksów powoli budzi się inny amerykański potentat, DC. Dzięki temu możemy w polskich kinach oglądać przygody Zielonej Latarni.

Dla niewtajemniczonych – Marvel to Spider-Man, Fantastyczna Czwórka, Thor, Kapitan Ameryka, DC to Batman, Superman, Zielona Latarnia, Anarky i wielu innych bardziej mroczniejszych postaci.

Dlatego też idąc na “Green Laterna” można mieć nadzieję na rozrywkę dla nieco starszych widzów. Po części się to sprawdza – nie jest to “Batman”, ale zawsze coś.

Hal Jordan to pilot-oblatywacz. Jest nieodpowiedzialny, szalony i egoistyczny. Jednak jak się okaże Hal jest idealnym kandydatem na pierwszego Green Laterna z Ziemi. Staje się tak, gdyż na naszej planecie umiera jeden z najważniejszych członków korpusu Zielonych Latarni, Abin Sur. Zabija go tajemnicza moc strachu w formie Parallax. Teraz Hal musi zacząć się szkolić na tajemniczej planecie OA. Oczywiście jego trenerem będzie nie kto inny, jak cudny i sympatyczny Kilowog.

I tak oto mamy pytania – czy Hal podoła wyzwaniu bycia Latarnią? Czy bycie superbohaterem nie spowoduje, że z egomaniaka stanie się superegomaniakiem? I czy ma on szansę w walce z Parallaxem?

Film Martina Campbella próbuje być nieco lepszym od komiksów Marvela. Wszystko to dzięki wielowymiarowości postaci (Hector Hammond staje się superłotrem, gdyż czuje się niedoceniany przez ojca) i brutalności (scena spalenia niewinnej ofiary). Nie przestając przy okazji być kinem akcji z niezłymi efektami specjalnymi.

Najlepiej przy Latarni będą bawili się znawcy komiksu. W Polsce TM Semic przez kilka lat publikował “Green Laterna” jako dwumiesięcznik, czyli nie jest to u nas aż tak anonimowa postać. Fakt, że było to w latach 90. może jednak spowodować, że Latarnia spodoba się głownie osobą przed i po 30.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Somewhere. Między miejscami – recenzja
Tajemnice Joan – recenzja
wyspakukurydzy
Wyspa kukurydzy – recenzja
1 Komentarz
  • Maciek
    30 lipca 2011 at 13:22

    Pamiętajmy, że DC to także znakomity komiks Alana Moore’a, Watchmen, który także doczekał się niedawno całkiem udanej ekranizacji. To tak a propos pierwszych akapitów.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*