exodus

Ridley Scott zapragnął stworzyć obraz na miarę hollywoodzkich megaprodukcji sprzed wielu lat. Niestety, mimo niewątpliwie kilku zalet, obraz Exodus: Bogowie i królowie nie należy do jego najlepszych produkcji. Film po prostu jest nudny.

Od strony historii to po prostu próba urealnienia opowieści o życiu Mojżesza, który uwolnił Izraelitów z niewoli egipskiej i poprowadził do Ziemi Obiecanej. Mojżesz (Christian Bale) wychowany o boku Ramzesa (Joel Ederton), przygląda się rozkwitowi Egiptu. W międzyczasie wplątuje się w sprawę z izraelitami i po “oświeceniu” postanawia ich poprowadzić. Dawni przyjaciele stają się wrogami.

Reżyser próbuje w naukowy sposób wytłumaczyć niektóre wątki biblijne, chociażby plagi egipskie czy też “boskie oświecenie” Mojżesza. Pomysł nawet interesujący, jednak wykonanie dużo gorsze – po prostu wiele scen jest nudnych i pustych, a całość niepotrzebnie rozciąga się w czasie. Także postać samego Mojżesza nie należy do najciekawszych, nie czuć jego przemiany z wojownika na lidera – proroka. Niestety Bale, co jest dość dziwne, nie udźwignął roli. Zdecydowanie lepiej wypadł mniej znany Ederton jako Ramzes, najciekawsza psychologicznie postać w filmie. To niepewny siebie mężczyzna który zmuszony do prowadzenia ludu nie może sobie z tym poradzić. To kochający ojciec, który ostatecznie popada w szał i chęć zemsty.

https://www.youtube.com/watch?v=

Co może bronić Exodus: Bogowie i królowie to sfera wizualna. Wyśmienite efekty 3D, które naprawdę widać – czy to w początkowej bitwie, czy też w rewelacyjnie zaprezentowanych plagach. Niestety sama strona wizualna czy też muzyczna nie wystarczy, potrzebny jest ciekawy wciągający scenariusz.

Ridley Scott mógł zrobić głęboki psychologicznie prezentujący obraz dwóch odmiennych przywódców. Za mało jednak między nimi napięcia i zaciekawienia widza. Dostajemy przeciętne kino, ładne, jednak zbyt nudne, aby powrócić do niego jeszcze raz.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
dziewczynazportretu
Dziewczyna z portretu – recenzja
wolnystrzelec
Wolny strzelec – recenzja
paryznabosaka
Paryż na bosaka – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*