dziewczyna_z_liliaNa podstawie powieści francuskiego pisarza Borisa Viana Piana dni (pierwsze polskie wydanie nosiło tytuł Piana złudzeń) powstała Dziewczyna z lilią w reżyserii Michela Gondry’ego — nagrodzonego Oscarem za Zakochanego bez pamięci.

Obraz ten wywołuje różnorakie emocje: zaciekawienie, ciągłe poczucie bajkowości i surrealizmu, gorzki smak miłości a zarazem znużenie, spadki zaangażowania w oglądany obraz, zmęczenie… Ile gustów tyle odbiorów tego filmu. We mnie pozostawił coś niewytłumaczalnego, pewien niedosyt, aczkolwiek nie zamierzam kategorycznie skreślać tego obrazu i nie polecić wybrania się na niego do kina.

Colin (Romain Duris, ostatnio mogliśmy go oglądać we Wspaniałej) — w czepku urodzony, bogaty mężczyzna, nie muszący pracą zarabiać na życie. Jego rozrywką oraz codzienną uciechą jest picie drinków robionych podczas grania na pianinie, ponieważ tony dźwięków decydują o charakterze ich smaków. Ponadto, posiada osobistego kucharza (Omar Sy, znany z Nietykalnych), będącego zarazem jego przyjacielem, który „czarodziejskie dania” serwuje Colinowi dzięki pomocy kucharza wyłaniającego się nie tylko z telewizora, ale i z lodówki. Owa sielskość życia młodego mężczyzny zakłóca jeden niedostatek — brak miłości. Cóż więc pozostaje? Wybrać się na przyjęcie. Tam poznaje Chloe (Audrey Tautou), z którą połączy go miłość od pierwszego spojrzenia. Niestety, dramat uczuć Chloe i Colina będzie miał znaczący wpływ na ich dalsze życie, zaś przede wszystkim na życie Colina.

Dziewczyna z lilią jest przepełniona wspomnianą na początku bajkowością oraz surrealizmem. Prawdziwy świat połączony jest z nierealnością, na którą składają się różne dziwaczne przedmioty, jak nieposłuszne buty Colina, uciekający dzwonek do drzwi, wspomniane wcześniej pianino robiące drinki i wiele innych rzeczy stworzonych wyobraźnią Viana. Prawdopodobnie tutaj istnieje minus tego filmu. Mianowicie efektów tych jest za dużo. To one męczą widza i powodują, że film staje się nużący. Odniosłam wrażenie, że wynaturzenie przedstawionego świata przesłania to, co wydaje się być najważniejsze, czyli ludzkie emocje. Życie, które zmienia się wraz z charakterem miłości Chloe i Colina, które przeistacza się w smutek i tragedię jest na drugim planie. Obraz świata przesłania prawdziwość uczuć, stąd humor widzów wychodzących z sali kinowej nie jest adekwatny do nastroju Dziewczyny z lilią. Po seansie, w którym wzięłam udział ludzie śmiali się, nie wyszli zasmuceni i zadumani. Nie wspominając już o tych, których konwencja filmu nie przekonała i wyszli w połowie seansu.

Niewątpliwie, film ten jest specyficzny. Jednak każdy powinien w nim znaleźć coś dla siebie. Jak wspomniałam na początku recenzji nie skreślam go i nie neguję. Ponieważ nie jestem w stanie przesądzić o wartości tego obrazu, osoba ciekawa nowości i niebanalności powinna wybrać się na Dziewczynę z lilią i sama ją ocenić.

Kino_CHARLIE_logo_kina

Seans obejrzany, dzięki uprzejmości Kina Charlie. Polecamy i zapraszamy!

Więcej recenzji na Plastrze Łódzkim!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
jestestam
Jesteś tam? – recenzja
czaswojny
Czas wojny – recenzja
cojestgrane
Co jest grane, Davis? – recenzja
1 Komentarz
  • Jolik
    13 września 2013 at 10:50

    Zgadzam się w pełni z tą recenzją. Za dużo, za dużo niepotrzebnego surrealizmu, za dużo gadżetowości, błazeństwa, ktore nie bardzo jest potrzebne, surrealizm tak, ale niepotrzebnie aż tyle. Poza tym w zwiastunie nie ma tego klimatu. Wygląda, jakby to był “normalny” film, dla normalnych odbiorców, piękna historia o miłości. Może dlatego widz czuje się oszukany. Ja tak się czułam, ale film niestety został we mnie jak drzazga, w bardzo negatywnym tego słowa znaczeniu.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*