dziennik-z-podrozyRzadko korzystamy z rad starszych od nas. Pomimo tego, że wiemy o ich życiowym doświadczeniu, nie słuchamy tego, co chcą nam powiedzieć. Relacja mistrz-uczeń,  od dawna nie ma już racji bytu. Współczesne media kreują wizerunek człowieka młodego, śmiało realizującego własne plany. Indywidualisty, który wszystko wie lepiej i nie potrzebuje pomocy.

A może warto rozejrzeć się dookoła i znaleźć swojego mentora?  Przewodnika, który pokaże cienie i blaski tego świata. Kimś takim jest Tadeusz Rolke, wybitny fotograf, prekursor polskiej fotografii reportażowej. Jego podopieczny to 15-letni Michał, chcący uczyć się od niego zawodu. Dwóch mężczyzn, których różnica wieku wynosi 67 lat, wyrusza w podróż. Jeżdżą po wsiach i miasteczkach, robiąc zdjęcia nowo poznanym ludziom.

Wydawałoby się, że będzie to film głównie o fotografii, jednak to nie ona jest w nim najważniejsza. Dziennik z podróży opowiada przede wszystkim o przyjaźni międzypokoleniowej. Wspólna wyprawa jest pretekstem do wymiany doświadczeń. W jej trakcie, Michał wiele się nauczył i nie chodzi tu tylko o prawidłowe wywoływanie odbitek. Rolke, wspominając swoją przeszłość, uczula chłopaka na pewne sprawy. W swoich rozmowach z uczniem porusza ważne tematy, takie jak, miłość, choroby, starość, czy przemijanie. Z wyprawy, obaj wracają mądrzejsi i o coś bogatsi.
 
Całość podana jest dość lekko. Nie ma zbędnego moralizatorstwa. Ważne i często trudne tematy, przeplatają się z błahymi sprawami, jak chociażby walka z komarami, czy brak szlafroka. Autor  tego filmu dokumentalnego, Piotr Stasik, zawarł w nim dużą porcję humoru.  Nie są to mdłe żarciki, ale dowcip najlepszej jakości. Podczas seansu można się solidnie pośmiać.

Reżyser tak bardzo skupił się na wyeksponowaniu więzi między bohaterami, że trochę zbyt pobłażliwie potraktował fotografie. Gdyby pokazał więcej zdjęć, które udało się zrobić uczestnikom wyprawy, Dziennikowi wyszłoby to tylko na dobre. Te pojawiające się w filmie są zachwycające i mają w sobie urok dawnych lat, dlatego żal, że nie ma ich więcej.

Obraz jest nostalgiczny, refleksyjny. Przez większą część dokumentu, kolory są zgaszone, spokojne, delikatne. Bardzo dobrze współgra to z treścią oraz ujęciami operatorskimi, nadając obrazowi poetyckości.

Do obejrzenia Dziennika z podróży zachęca również piękny, promujący go plakat. Zrobiony z ogromnym wyczuciem smaku i dobrym gustem. Dla tych, którzy są fanami twórczości Tadeusza Rolke, ten obraz będzie miłą ciekawostką na temat fotografa. A ci, którzy go wcześniej nie znali, wyjdą z kina z zamiarem obejrzenia większej ilości jego prac.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
dawcapamieci
Dawca pamięci – recenzja
psyikoty2
Psy i koty. Odwet Kitty – recenzja
wypelnicpustke
Wypełnić pustkę — recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*