drogowkaJakie jest najnowsze dzieło Wojtka Smarzowskiego? Nawet nie oglądając Drogówki można trafnie odgadnąć, że rzeczywistość w niej jest tak samo ohydna i wyrachowana jak w jego poprzednich filmach. Ale tym razem reżyser nie pozostawił nam furtki dla bezpiecznego dystansu, dlatego warto pozwolić się zgwałcić precyzyjnie wykreślonym światem według Smarzowskiego.

I tu samo przychodzi na myśl przysłowie „miłe złego początki…”. W krótkich scenach, przeplatanych dodającymi realizmu ujęciami z telefonów komórkowych, podglądamy niewylewających za kołnierz kolegów z drogówki, którzy zwykli wspólnie spędzać  wolny czas. Po przyjrzeniu się codziennym utarczkom z kierowcami, banalnym, aczkolwiek wulgarnym rozmowom, nocnym wyścigom, ostrym libacjom i wyprawom do burdeli, każdemu z nich z łatwością przypniemy łatki z konkretnymi przywarami, jawiących się niczym symbolicznych siedem grzechów głównych. Gdy z minuty na minutę coraz bardziej przestają nas bawić niewybredne żarty bohaterów, a atmosfera w filmie gęstnieje niczym galareta, reżyser z wirtuozerią zmienia konwencję, przekornie uderzając w fałszywe tony. W punkcie kulminacyjnym cała uwaga zostaje skierowana na sierżanta Króla (Bartłomiej Topa), na którego z całym impetem spada brzemię niesłusznych oskarżeń. Jak w dobrym kinie policyjnym, może on liczyć na pomoc garstki przyjaciół po fachu, ale zwyczajowo u Smarzowskiego, gdy wdepniesz w bagno, już się z niego nie wydostaniesz.

Ciężko wyjść z podziwu oceniając warsztat twórczy reżysera. Smarzowski bawi się konwencjami, czerpiąc  co najlepsze z prymitywnych wideoblogów, brawurowo przeskakując do efektownego kina akcji, okraszając to wszystko swoim autorskim, gorzkim smakiem dna, z którego nie da się już odbić. Wszelkie ludzkie żądze skumulował w stołecznych policjantach i ludziach z wyższych szczebli drabiny sukcesu, nie obawiając się kontrowersji, które jego obraz niechybnie wzbudził.  Choć niepozbawiony abstrakcyjnego nawarstwienia zła i przejaskrawień, film porusza nieobcą, budzącą emocje tematykę korupcji, więc nie dziwi eskalacja napięcia jakie Smarzowski wytworzył. Nie zrobił jednak tego, by moralizować czy przedłożyć wzorzec właściwej postawy. W usta Gołąba (Marian Dziędziel) wciska nawet cierpkie słowa: „naprawianie świata zacznij od siebie”, zostawiając skołowanego widza samego z ciężkostrawnym przekładańcem przemocy, alkoholu, seksu, żądzy pieniądza i władzy. W tej beznadziei jest metoda, na tej pożywce wykiełkowało soczyste, mocne, a przede wszystkim oryginalne i świetne rodzime kino.

Nimbem chwały należy również otoczyć wiano aktorów, solidarnie prezentujących wysoki poziom gry. Bartłomiej Topa, który choć pojawiał się zarówno w Weselu jak i w Domu Złym, to właśnie w Drogówce stworzył swoją najlepszą kreację. Jako „gwoździe programu” nie zawiedli ani Marian Dziędziel ani rewelacyjny Arkadiusz Jakubik w roli Petryckiego – niepohamowanego seksoholika. Mimo mnogości bohaterów wyraziste, wcale nie czarno-białe portrety potrafili stworzyć: Kijowska, Lubos, Wabich, Braciak, Dorociński, czy Kuna. To dzięki nim nurzanie w wulgarności w Drogówce jest bezpretensjonalne i na szczęście nie nosi znamion taniej rozrywki dla tłuszczy. Niecodziennym filmowym krajobrazem jest Warszawa przedstawiona jako ponure miasto tandety, a to za sprawą zdjęć Piotra Sobocińskiego jr., zmontowanych tylko z pozoru jako chaotyczna mieszanka krótkich scenek z telefonu komórkowego i standardowych ujęć, tworząca niezapomniany klimat.

Nie jest to jednak najlepszy film w dorobku Smarzowskiego, uchwycić można delikatny spadek formy po genialnej Róży, ale mimo wszystko nadal triumfuje nad innymi twórcami z kraju nad Wisłą. Brakuje bowiem w polskiej  kinematografii takich właśnie mocnych, przygnębiających, pełnych wyrazistości obrazów. Można się spierać, że fabuła jest bardzo schematyczna i przewidywalna, ale ta wyłożona przez reżysera kawa na ławę jest jak swoista umowa. Oglądasz – akceptujesz regulamin, choć wiesz, iż w pewnym momencie otworzy się puszka Pandory i nadejdzie nieuchronny finałowy upadek. A to moim zdaniem jest najbardziej pociągające w jego filmach. Stworzył swój niepowtarzalny styl i konsekwentnie go pielęgnuje – za to mu chwała!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Księgarnia z marzeniami – recenzja
Rocketman – recenzja
thelma
Thelma – recenzja
14 komentarzy
  • jan9876jhgt
    1 stycznia 2014 at 09:04

    Fil m do bani , nie wiadomo o co chodzi , wszystko przesadzone o 200 %, pełno niedomówień , absolutna chała , nie wiem jak może komuś podobać się taki mierny film

  • Pati
    4 czerwca 2013 at 15:30

    moze po prostu nie wiesz wszystkiego o swoim mężu.Moja ciocia też miała męza policjanta i wzięła z nim rozwód bo okazało się że bym zamieszany w machlojki i musiała jego długi spłacać…

  • jacek
    6 kwietnia 2013 at 19:34

    film jest bardzo dobry, tym którzy krytykują tylko uderzenie w policje ze to kurw**rze i pijaki bo mają bliskich policjantów będących normalnymi ludźmi się się podoba i jest to zrozumiałe, film ma drugie dno porusza problem korupcji na wyższych szczeblach, bagno które wyciąga od każdego pieniądze (mowa o autostradach) żeby istnieć, film wyzwala negatywne refleksje, ale czy za oknem jest tak pięknie???

  • Jolanta
    14 marca 2013 at 21:11

    ten film to jeden wielki syf ,pisałam komentarze wcześniej ,nie zostały wydrukowane.Od początku do ostatniej sceny burdel ,pijaństwo ,a pól minuty bez kur..chu.. jeb.. nie ma .Tyma chcecie karmić młodzięż ,brawo,mało tego na ulicy ,w tramwaju ,na przystanku ,gdzie są aż tak zepsuci ludzie ? Jestem żona “gliny” od 35 lat ,nie chlał, nie kradł, nie zdradzał .Do dzisiaj mu się łazęgi w pas kłaniają ,bo nie uderzył ,pouczał ,był i jest dobrym człowiekiem ,Znam też sporo innych policjantów ,przecież to normalni ,fajni ludzie.TEN FILM JEST PLUGAWY ,BURDEL ,PIJAŃSTWO ,PRZEKLEŃSTWA .jak Pan postawił na skandal to gratuluję ,ale zdrowe polskie społeczeństwo bić brawa nie będzie ,a psuje pan młodzież

  • Jolanta
    14 marca 2013 at 19:08

    Chciałam zobaczyć nowy polski film .Syn z okazji Dnia Kobiet dał 50 zł .Poszłyśmy z przyjaciółką ,Czym Wy karmicie młodzież? ,bo to głównie ona jest odbiorcą.Większego syfu nie widziałam ,a żyję 57 lat .Nie jestem pruderyjna ,nie jestem dewotką.Jestem żona policjanta od 35 lat.Mój mąż i spore grono jego kolegów to wspaniali ,uczciwi ludzie. Przez wszystkie lata nie poczułam alkoholu po przyjściu z pracy .Zawsze był wyprasowany “na kant” ,miał świeżą koszulę i nigdy nie przeklinał.Film jest paskudny ,wulgarny i z księżyca ,Powinien reżyser przeprosić polskich policjantów i mnie też

  • Jarek
    17 lutego 2013 at 17:54

    Byłem, widziałem. Zgadzam się całkowicie z recenzją, lepiej bym tego nie ujął. A sprzeczne komentarze tylko potwierdzają, żę obok filmu nie można przejść obojętnie. A chyba o to między innymi chodzi – by sztuka poruszała.

  • JERZY SUŁOWSKI
    11 lutego 2013 at 09:55

    Wczoraj byłem na tym filmie. Trudno go zresztą nazwać FILMEM ! Mieszanina wulgarnych bzdur oparta częściowo na
    faktach, które się zdarzają. Żadnej fabuły, tylko mistrzowskie
    prezentacje mordobicia, pierdolenia się, hamstwa, spierdalania po dachach i ulicach itd, itd… (świadomie używam języka “filmu”). Nie mam nic wspólnego z policją, ani też nie jestem świętoszkiem lub słuchaczem radia Maryja.
    Przestańcie wreszcie (wy – dziennikarze) podziwiać pana Smarzowskiego – on sobie , po prostu, z nas kpi

  • psycho kenzo Marek:D
    10 lutego 2013 at 22:01

    idz do Wyborczej

  • psycho kenzo Marek:D
    10 lutego 2013 at 21:58

    doskonale opisana recenzja , w całosci oddaje temu co widziałem będąc na tym filmie , gratulacje!

  • Rafal
    10 lutego 2013 at 19:22

    Hmm wychodzi na to, że polskie kino nie trzyma klasy. Róża w moim mniemaniu była dobrym filmem, a po tym z tego co piszesz >koziol film nie warty obejrzenia. Co do drogówki masz rację to są kulturalni ludzie z wyższej półki i myślę, że obrażanie ich nie spowoduje niczego pozytywnego, a raczej wypaczenie ich wizerunku. Film pewnie obejrzę ale już wiem czego się spodziewać. Dzięki! 😉

  • koziol
    10 lutego 2013 at 18:25

    CIĄG DALSZY KOMENTARZA: a 4-ty wątek to “rodzi sie murzynek policjantowi” – też nudne bo to również w wielu filmach komediowych już było ujęte dlatego w tym filmie nie było juz śmieszne, nawet w tych tasiemcach typu “dlaczego ja?” albo “trudne sprawy”….-były już takie wątki. Ogólnie film nudny, ciągnie się…., wykorzystane w tym filmie są kawały znane i przestarzałe, a policjanci z drogówki pokazani w tym filmie są jak najgorsze biedaki których nie stać na porządny obiad w restauracji, nie stać na ładne mieszkanie, za to stać na super auto i na agencje towarzyską, a żywią się jedynie w tym filmie najtańszą chińszczyzną – bo ich na nic nie stać. A tak przecież nie jest…. Policjanci z ruchu (zaznaczam “z ruchu”!!!) są ludźmi z górnej półki (czyli z wyższej klasy): są zadbani, elegantcy, w 99% inteligentni, przesympatyczni i każdy mieszka w ładnym mieszkaniu lub domu…a nie jak w tym filmie. To moje zdanie.

  • koziol
    10 lutego 2013 at 18:24

    Film jest nudny, moim zdaniem nie warto na niego iść. W filmie są ujęte 4 stare (smętne) wątki: 1-szy wątek to tekst “ruchasz sie czy trzeba z toba chodzić?” – jest to juz stare, przestarzałe i nie śmieszne, juz od wielu lat to słyszałem ten tekst z jakiegoś kawału, 2-gi wątek też jest przestarzały że “kto uwierzy dziwce że została zgwałcona?” – też jest to takie “kpiące powiedzenie” znane i używane w życiu codziennym od wielu-wielu lat…..ktróe zostało ujęte w tym filmie, miało być śmieszne a wcale nie było, 3-ci wątek to że “kolega koledze bzyka żone” – to nie tylko w policji ale i u każdego w życiu się zdarza, czy to będzie księgowy czy dyrektor, nauczyciel…nie widzę w tym nic śmiesznego ani bulwersyjnego (poza tm w wielu filmach takie wątki już były), a 4-ty wątek to

  • lyks
    7 lutego 2013 at 21:42

    Recenzent sie niezle napocil bijac w pochwalny beben, A film jest słaby, wtórny, zbyt doslowny i nieprawdziwy. Szkoda kasy na bilet.

  • Rafal
    7 lutego 2013 at 06:28

    Dobra recenzja;-) Widzialem roze ciezki ale dobry film skoro drogowka nalezy rowniez do czolowki rowniez ja obejrze;-)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*