czterylwyKomedia o terrorystach? Na szczęście nie jest zbyt głupio, a nawet nie zawsze jest śmiesznie. Cztery lwy to niezłe brytyjskie kino mówiące o nośnych, ważnych wydarzeniach w bardzo “lekkim opakowaniu”.

Omar i jego przyjaciele pragną zostać męczennikami. Problem polega na tym, że są zbyt zasymilowani z Brytyjczykami, a także – co tu kryć – to niezłe fajtłapy. Nawet w czasie obozu szkoleniowego w Palestynie zamiast wysadzić samolot szpiegowski zabijają Osamę. Nic – stało się. Plan jest prosty – zostać terrorystą, wysadzić się w powietrze i pójść do nieba.

Cztery lwy to dość przyjemny w oglądaniu komediodramat o grupce nawiedzonych muzułmanów, którzy za wszelką cenę chcą “zniszczyć imperialistyczny Zachód”. Ich nieznajomość tematu, często absurdalne sytuacje powodują, że plan wysadzenia (no właśnie – czego? – z tym też mają problem) wciąż się oddala. Nie jest to na szczęście głupkowata komedyjka, a ironiczna próba zrozumienia tematu – dlaczego młodzi arabowie szaleńczo pragną umrzeć, co ich w tym pociąga? A w tle ich lęki, walka o przywództwo, a także szkolone kruki i owce, które spłatają nieco figla. Plus kilka ciekawych scen i sformułowań, np. tłumaczenie historii metaforami z bajki o Królu lwie.

Wydaje się, że film nie do końca wykorzystał potencjał tematu. Z czasem niezła opowieść popada w lekką miałkość, a nawet staje się nudnawa. Ratuje wszystko koniec – typowe katharsis. Wtedy już nie jest śmiesznie, a strasznie. Zaprezentowana w filmie opowieść jest nieźle „skrojona”, chociaż brakuje tu szerszego spojrzenia na problem, a także głębi poszczególnych postaci. Historia koncentruje się wokół czwórki bohaterów, o których tak naprawdę niewiele wiemy. Widzimy tylko przygotowania, a także rodzinę jednego z nich i tyle. Być może wtedy widz byłby bardziej uczulony na działania, a tak tylko przygląda się grupce idiotów, jak próbują wysadzić siebie i innych.

Cztery lwy można obejrzeć, nie będzie to czas stracony, chociaż lekki niedosyt jednak pozostanie.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
love
Love – recenzja
rytual
Rytuał – recenzja
wimie
W imię… – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*