byl_sobie_chlopiec

Najnowszy film Leszka Wosiewicza (Kornblumenblau) Był sobie dzieciak, idealnie wkomponowuje się w dopiero co obchodzoną 69. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Powstał obraz o ciekawych bohaterach, walczących po przeciwnych stronach barykady, ale łączy ich jedno: doświadczenie niesprawiedliwości, okrucieństwa oraz bólu wojny.

Z jednej strony widzimy osiemnastoletniego Marka (Rafał Fudalej), który puszcza matczyną spódnicę i rozpoczyna podróż wymagającą pożegnania na zawsze dzieciństwa i wkroczenia w świat dorosłości. Jednak owa dorosłość spaczona będzie nieubłaganą wojną, która wciągnie w swój brutalny wir młodego Marka.

Chłopak odbędzie przeprawę po gruzach i zgliszczach zbombardowanej Warszawy, by dostać się do Śródmieścia i dołączyć do walczących tam powstańców. Tymczasem na jego drodze stanie piękna i absorbująca trzydziestoparoletnia Irena (Magdalena Cielecka), którą chłopak uratował przed samosądem, gdyż okazała się ona folksdojczką. Spotkanie to niewątpliwie okaże się dla Marka niezwykle dramatyczne. Pozna przy Irenie okrucieństwo Niemców, śmierć, zagładę moralną…Postaci te, będące na skutek wojny dla siebie wrogami, przeżywają osobiste nieszczęścia, które zbliżają ich do siebie, pomimo odmienności ich doświadczeń.

Marek to młody chłopak (dzieciak), którego okupacja wciągnęła w swoje diabelskie sidła i zmusiła do przedwczesnej dorosłości w nienormalnym świecie. Jednak ta anormalna rzeczywistość potrzebowała takich bohaterów jak on, rezygnujących z trwogi, paraliżującego strachu na rzecz odwagi oraz poświęcenia w imię Polski. To bez wątpienia obraz inicjacyjny, charakteryzujący się przejściem między dzieciństwem a dorosłością. Jednym słowem dorastaniem, niestety brutalnie wymuszonym przez historię.

Irena zaś to kobieta mająca problem ze swoją tożsamością. To Niemka wychowana w Polsce, która poszukuje swojego syna. Ten okazuje się walczyć w Powstaniu Warszawskim. Mimo iż Irena deklaruje, że czuje się stuprocentową Niemką, a podążający z nią Marek po zgliszczach Warszawy oraz piwnicach zburzonych kamienic doświadcza cierpień wojny, to nie czuje się do niej wrogości czy niechęci. Widzi się ją jako kochającą matkę zdolną zrobić wszystko, by odnaleźć synka.

Był sobie dzieciak opiera się na historii tych dwóch bohaterów. Niestety samego Powstania Warszawskiego jest tu niewiele, prawie wcale ten temat tu nie funkcjonuje. Jest jedynie tłem dla przedstawionej opowieści, zaś ta przeplatana jest zdjęciami archiwalnymi z Powstania, których narratorem jest Olgierd Łukaszewicz. To jest jedyne źródło, z którego można zaczerpnąć informacji historycznych.

Szczerze mówiąc niekiedy milej oglądało się materiały archiwalne niż sceny fabularne, które niejednokrotnie traktowały o niczym (zwłaszcza dialogi) i powodowały lekkie znużenie i brak zainteresowania wydarzeniami. Zaś wadą tych materiałów oraz ich narracji jest poczucie, iż Był sobie dzieciak ma charakter czysto edukacyjny. Z pewnością widz dorosły, posiadający już ugruntowaną wiedzę o Powstaniu Warszawskim nie zadowoli się tym filmem.

Z czystym sumieniem tym osobom mogę go odradzić, ponieważ nie wnosi on nic nowego z zakresu wydarzeń historycznych. Odnoszę wrażenie, że produkcja ta może być odpowiednia dla uczniów jako obraz i uzupełnienie lekcji historii, dlatego film ten polecam uczniom oraz nauczycielom, by nauka nie rozpoczynała się i kończyła na jednym suchym stwierdzeniu, że Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku.

Kino_CHARLIE_logo_kina

Seans obejrzany, dzięki uprzejmości Kina Charlie. Polecamy i zapraszamy!

Więcej recenzji na Plastrze Łódzkim!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
legenda
Legenda Sowiego Królestwa – recenzja
paranormal2
Paranormal activity 2 – recenzja
ziarnoprawdy
Ziarno prawdy – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*