braciaMocny obraz ludzkich emocji, z wyrazistymi kreacjami aktorskimi, ukazujący okrucieństwo wojny. Dodatkowo okraszony muzyką U2 jak najbardziej zasługuje na wysiedzenie w kinie 104 minut.

 
Fabuła wydawałaby się na pierwszy rzut oka banalna. Historia amerykańskiej rodziny, gdzie jest i bohater – Sam (Tobey Maguire) wzorowy ojciec dla dwóch córek i mąż Grace (Natalie Portman) i czarna owca – Tommy (Jake Gyllenhaal), któremu ojciec (Sam Shepard) nieustannie stawia za wzór brata. Sytuacja bohaterów diametralnie zmienia się, gdy Sam ginie podczas wojnie w Afganistanie. Niepokorny Tommy zbliża się do rodziny brata, nie bez zysku zresztą dla jednej jak i dla drugiej strony. Stabilizacja w tej nowej, ciężkiej lecz jako tako znośnej dla wszystkich rzeczywistość jest jednak chwilowa.
Amerykanie lubią kręcić remaki ( pierwowzorem tejże brodukcji był duński film pod tym samym tytułem), lubią też podejmować tematykę wojenną. Ta produkcja jest jednak na tyle wyjątkowa by uznać jej reżysera (Jim Sheridan) za jednego z ciekawszych twórców współczesnego kina. Poprzecinany fragmentami z Afganistanu film zyskuje na dramatyzmie. Ukazując niedole amerykańskich żołnierzy kontrastuje ją z bólem rodzin.
Nie mamy tu krystalicznego bohatera, pojawiają się pewne rysy na wizerunku amerykańskiego żołnierza, choć fabuła w jakiś sposób owe rysy zaciera. Okrucieństwo wojny oraz piętno jakie pozostawia ona w człowieku są tu równie ważnym wątkiem jak wątek relacji między bohaterami. Nic nie dzieje się tu w tle, wszystko się ze sobą przeplata, wszystko wydaje się być równie ważne.
Film głęboko porusza. Mocne emocjonalnie sceny – brawurowo zagrane przez Tobeya Maguire’a (nominacja do Złotego Globu) – a także humor tego filmu –  zabawne dialogi córek Sama powodują, że Bracia się nie tylko podobają, ale i coś z tego obrazu zostaje w widzu po opuszczeniu kinowej sali.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
nadmorzem
Nad morzem – recenzja
czasproby
Czas próby – recenzja
epicentrum
Epicentrum – recenzja
10 komentarzy
  • marti
    27 maja 2010 at 13:34

    Film pobudza wyobraznie i budzi emocje ale i tak nie jest aż tak ciekawy,by pójśc obejrzeć go w kinie bo to byłaby strata pieniędzy.Bez przesady aż tak ujmujacy to on nie jest

  • a
    25 maja 2010 at 10:42

    Rozumiem Twój ból ale Plaster mają tworzyć także użytkownicy i jeśli nawet jakiś wspomniany przez Ciebie licealista napisze tu tekst – w Twoim mniemaniu nie dość dobry – nie widzę powodu by go aż tak krytykować. Chyba, że się mylę i powinni być tutaj zatrudnieni krytycy sztuki po studiach wyższych.
    Dziękuję za wszelkie uwagi, następnym razem rozwinę temat reżyserii, podam przykłady o ile będę go poruszać 😉

  • kejt
    25 maja 2010 at 09:17

    Witam ponownie!
    Co do nieszczęsnych remaków, do po konsultacji z polonistą muszę zwrócić honor- rzeczywiście poprawną formą jest “remaki”. Biję się w pierś:-)

    A co do wiedzy nt. recenzji- nie potrzebuję do tego google, bo skończyłam kulturoznawstwo, a pracuje jako dziennikarka.

    Oczywiście recenzja może, a wręcz powinna mieć charakter wartościujący. Jednak uzurpowanie sobie przy okazji tego krótkiego tekstu prawa do tworzenia rankingu “najciekawszych twórców współczesnego kina” nie jest w porządku. Bo niby jakie ma autorka ku temu kompetencje?! A jeśli ma, to niech rozwinie temat- poprze to przykładami innych filmów oraz porówna z konkurencją.

    W sieci panuje przekonanie, że “pisać o kulturze każdy może” no bo w końcu, co za sztuka napisać czy mi się podobało czy nie i dlaczego.
    Otóż nie jest tak i myślę, że trzeba stać na straży jakości języka i poziomu refleksji:-)szczególnie w przypadku takich fajnych inicjatyw jak Plaster
    pozdrawiam

  • marcinb
    24 maja 2010 at 23:41

    poprawna forma to remaki (ew. rimejki, ale to kontrowersyjny zapis), dziwnie to brzmi, ale tak jest (w odróżnieniu od niepoprawnej remake’i)

    pzdr

  • a
    24 maja 2010 at 22:30

    kejt chyba nie znasz się na gatunkach, poczytaj w internecie a będziesz wiedzieć 😉 recenzja ma charakter informujący ale także krytykujący lub oceniający. autor ma prawo zawrzeć w nim swoje odczucia na temat filmu i tak jak on może mieć takie czy inne zdanie tak samo czytelnik może się z nim zgadzać lub nie.
    za wszelkie literówki natomiast nie odpowiadam 🙂
    a jeśli potrafisz pisać dobre teksty prostszym językiem, to proszę pochwal się a nie krytykuj innych.

    pozdrawiam

  • joseph
    24 maja 2010 at 18:15

    Film jest na poziomie. Nie ma tu patos jaki zwykł towarzyszyć produkcjom amerykańskim traktujących o wojnie. Urywki z misji w Afganistanie są tylko źródłem dla wyeksponowania ludzkich emocjj, ukazania kruchości człowieka w obliczu śmierci. Wszystkie sceny mają cel, są oszczędne w słowa przeplatane piosenkami U2.

  • kejt
    24 maja 2010 at 09:11

    Sytuacja bohaterów diametralnie zmienia się, gdy Sam ginie podczas wojnie w Afganistanie.
    Niepokorny Tommy zbliża się do rodziny brata, nie bez zysku zresztą dla jednej jak i dla drugiej strony
    Poprzecinany fragmentami z Afganistanu film zyskuje na dramatyzmie. Ukazując niedole amerykańskich żołnierzy kontrastuje ją z bólem rodzin.

    że co?

    Apeluję, żeby portal kulturalny zamieszczał recenzje na poziomie. “Niedola żołnierzy” brzmi jak wyimek z licealnego wypracowania. Poza tym co to są “remaki”? Chyba remake’i,…
    Autorka uzurpuje sobie prawo to orzekania, kto jest wybitnym twórca kina- sorry, ale to jest strasznie napisane.

    Plaster trzymaj poziom!

    Jako wierna czytelniczka błagam!

  • ajot
    22 maja 2010 at 17:36

    Film porusza bardzo ważny i trudny do uporania się problem, któremu stawiają czoło nie tylko Amerykanie, ale wszelkie nacje, wysyłające swoich żołnierzy na misje za granice kraju. Jak żyć po powrocie do domu? Jak wrócić do “rzeczywistości” gdy tyle przeżyło się, widziało na wojnie… I nie trzeba przechodzić przez to, co bohater filmu, żeby rodzina nagle stała się czymś obcym, a jedynym rozwiązaniem wydawał się ponowny wyjazd na Bliski Wschód…
    Choć wielu z nas może wydawać się to absolutnie abstrakcyjne, niestety jest prawdziwe.

    a sam film… podobał mi się, ale muszę przyznać, że niektóre sceny były przydługie i nieco nużące…

  • Beti
    22 maja 2010 at 17:28

    ale… czyta się nieźle :))

  • ladni
    22 maja 2010 at 16:42

    parę literówek 😉

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*