azpogrob“Aż po grób” jest pełnometrażowym debiutem Aarona Schneidera. Reżyser ukazuje nietypową historię, którą stworzyło życie. Opowieść ta jest bowiem oparta na faktach. 

Akcja filmu rozgrywa się w hrabstwie Roane w stanie Tennessee w 1938 roku. Głównym bohaterem jest Felix Bush – dziwak i samotnik. Jest bardzo tajemniczy, z nikim się nie przyjaźni. Wokół jego osoby krąży wiele plotek, jedna z nich mówi, że Bush dokonał zabójstwa. Dlatego wzbudza w innych niepokój i strach. Wieloletnie odosobnienie bohatera jest swego rodzaju karą, jaką sam sobie wymierzył, pokutą za wydarzenia z przeszłości. Jednak wciąż nie otrzymał rozgrzeszenia, co nie daje mu spokoju duszy. Śmierć jego kolegi uświadamia mu, że nie ma już wiele czasu. Stąd chęć zorganizowania przyjęcia pogrzebowego. Pomysł bardzo ekscentryczny, bo owa stypa ma się odbyć za jego życia. Choć to dość kontrowersyjny plan, jego realizacji podejmuje się pobliski zakład pogrzebowy, któremu grozi bankructwo. Idealny przykład na to, że tonący brzytwy się chwyta. Bush zaprasza na owe wydarzenie każdego, kto może coś o nim powiedzieć i niekoniecznie chodzi tu o prawdziwe fakty z jego życia. Mało tego, organizuje dodatkową atrakcję – loterię, w której można wygrać bardzo wartościową nagrodę. Oryginalność zdarzenia, ludzka ciekawość i chęć wygranej przyciąga na stypę prawdziwe tłumy. 

 
„Aż po grób” jest filmem groteskowym, łączącym komizm z wątkami tragicznymi. Niestety zabawne sceny możemy zobaczyć jedynie na początku filmu. W trakcie uzgadniania szczegółów przyjęcia, elokwencja Felixa wywołuje szczery uśmiech na twarzach widzów. W tym miejscu należy wspomnieć o wspaniałych kreacjach aktorskich Roberta Duvalla – Felix Bush, Billa Murraya – właściciel firmy pogrzebowej oraz Sissy Spacek – kobieta, z którą związany był Bush. Drugim niekwestionowanym atutem filmu jest muzyka Jana A.P. Kaczmarka, która znakomicie wkomponowuje się w fabułę. Niestety dostrzegam również spory minus obrazu, a mianowicie brak jakiejkolwiek akcji i dynamizmu. Odbiorca nie może doczekać się końca. Nie zakończenia, bo to jest do przewidzenia, ale końca, bo po obejrzeniu 1/3 filmu stajemy się już znużeni. 

 
Jako ciekawostkę dodam, że w obsadzie filmu znalazł się również Tomasz Karolak. Jednak nie możemy go zobaczyć na ekranie, bo wszystkie sceny z jego udziałem zostały wycięte. 

 
Warto wybrać się do kina, aby poznać prawdziwą historię Busha, czego takiego dokonał, że skazał się na 40-letnią samotność. Aczkolwiek nie jest to obowiązkowa pozycja, którą trzeba obejrzeć.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
biglove
Big Love – recenzja
ewolucjaplanetymalp
Ewolucja Planety Małp – recenzja
sesje
Sesje – recenzja
1 Komentarz
  • Basia
    31 października 2010 at 21:17

    Bardzo proszę nie wypowiadać się w moim imieniu (widza).

    Film trzymał mnie w napięciu do momentu przemówienia (bardzo dobra scena), a potem sprowokował do refleksji o sile umysłu, o sumieniu, którego się albo nie ma, bądź które pracuje na przyspieszonych obrotach.
    Piękny, wzruszający film z komicznymi wstawkami dla rozładowania powagi tematu.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*