9milTytułowe 9 mil to odległość dzieląca Hiszpanię i Maroko. Wodna trasa między dwoma kontynentami to miejsce pracy zarówno przemytników narkotyków, jak i policji robiącej wszystko by zniweczyć ich plany. W trakcie niektórych akcji nawet nie łudzą się, że ujmą przemytników, chcą tylko by „ stracili towar”, wyrzucili transportowany ładunek haszyszu do wody.

W filmie wyraźnie zarysowane zostały dwie strony konfliktu, reżyser, Daniel Monzona scharakteryzował oba środowiska nie wartościując przy tym jednoznacznie, przez co film nie jest tendencyjny.  I tak policjanci to z jednej strony stróże prawa, skorzy do wielu poświęceń, w imię dobra prowadzonej sprawy rezygnują z czasu wolnego, czy tego zarezerwowanego na życie rodzinne i przyjemności. Lecz są wśród nich i tacy, którzy korzystając z możliwości, jakie daje ich zawód, chcą ugrać coś dla siebie z tego intratnego przedsięwzięcia, jakim jest przemyt i handel narkotykami. Świat organizacji przestępczej również jest zróżnicowany. Za sznurki pociągają grube ryby, a przysłowiową czarną robotą zajmują młodzi i nie zawsze doświadczeni. Z tej drugiej grupy rekrutują się główni bohaterowie 9 mil – Mały i Compi. Młodzi mężczyźni szukają sposobu na godne życie, zdobycie pieniędzy, które pozwolą im założyć bar przy plaży. Ukazanie ich stosunków z rodzinami, osobami, na których im zależy, czy też ich wzajemnej przyjaźni powoduje, że zyskują oni sympatię widza. Ten ostatni omal kibicuje im, gdy dochodzi do pościgu, w którym bierze udział policja.

Film obfituje we wcześniej wspomniane sceny pościgowe, są też strzelaniny i śledztwa w sprawie podejrzanych. To niewątpliwie mocna strona produkcji. Elementy te nadają dynamiki opowieści, każde kolejne ujęcie serwuje nową dawkę adrenaliny. Ponadto są zrealizowane z rozmachem, nie trącają tandetą. Jedyne zastrzeżenie kieruję w stronę wątku miłosnego, który poprowadzony został dość przewidywalnie, ale może właśnie to miłość ma stanowić ostoję w świecie pełnym niebezpieczeństw i zwrotów akcji?

Nie jestem fanką tego typu kina, ale nie traktuje tych dwóch godzin spędzonych w kinie jako czasu straconego. Pomijając romantyczne sceny na plaży nie ma czasu by się w trakcie seansu nudzić. Film wart obejrzenia, odsłania prawa rządzące światem przemytu, ukazuje ile osób zaangażowanych jest w ten proceder, na jakim szczeblu zapadają najważniejsze decyzje, ile ogniw ma łańcuch wiodący od wytwórcy do klienta. Półświatek przemytniczy ukazany jest jako skuteczny system, mechanizm, którego tryby, nakręcane przez żądze pieniądza, miażdżą niejednego człowieka.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
oczyszerokootwarte
Oczy szeroko otwarte – recenzja
seksualni
Seksualni, niebezpieczni – recenzja
odwrocenizakochani
Odwróceni zakochani – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*