Jeśli chcesz nagle „wpaść” w sam środek I Wojny Światowej i doznać szoku okrucieństwa oraz brutalnie otrząsnąć się z etosu bohaterskiej, opiewanej przez poetów wojny, to film „1917” jest ku temu najlepszym środkiem.

Sam Mendes, reżyser znany z realizacji takich produkcji, jak „Skyfall” czy „American Beauty”, tym razem postanowił przenieść widzów w okrutnie realny świat z czasów konfliktu entanty i państw centralnych. Trafiamy „za plecy” (dosłownie!) dwóch młodych, brytyjskich żołnierzy – Schofielda i Blake’a, którzy mają za zadanie dostarczyć w ciągu kilkunastu godzin rozkaz odwołania ataku, jaki miał być śmiertelną zasadzką dla oddziału go przeprowadzającego. W tym celu bohaterowie muszą przemierzyć linię frontu i stawić czoła licznym niebezpieczeństwom i pułapkom, które przygotowali dla nich wrogowie.



Jednak to nie fabuła (oparta na faktach) jest najmocniejszą stroną „1917”. Sam Mendes postanowił przedstawić świat wojny w sposób jak najbardziej realistyczny. Dzięki temu wrażliwsi widzowie mogą nabawić się mdłości. Na ekranie ujrzą bowiem porozrzucane w błocie ludzkie i zwierzęce szczątki (w różnym stanie rozkładu), śmieci, ubrania, resztki jedzenia oraz masę innych rzeczy, które wymieszane, tworzą potworną wojenną papkę – idealne żerowisko dla szczurów oraz… podłoże, po którym ostrożnie poruszają się nasi bohaterowie przy wtórze trzymającej w napięciu muzyki autorstwa Thomasa Newmana

Koło „1917” nie da się przejść obojętnie. Świadczyć o tym może fakt, że został doceniony przez krytyków filmowych na świecie – otrzymał aż dziesięć nominacji do Oscara (w tym w kategoriach „Najlepszy film”, „Najlepszy reżyser”, „Najlepszy scenariusz oryginalny”, „Najlepsza scenografia” i „Najlepsza muzyka oryginalna”), wygrał dwa Złote Globy („Najlepszy dramat” i „Najlepszy reżyser”) oraz aż siedem nagród BAFTA (m.in. „Najlepszy film”, „Najlepszy reżyser”, „Najlepsze zdjęcia” i „Najlepsza scenografia”).

„1917” to przede wszystkim bardzo realistyczny obraz wojny, ale i rozterek wewnętrznych głównych bohaterów. Mistrzowski Sam Mendes w połączeniu z tym tematem musiał dać efekt godny miana superprodukcji. Film polecamy wszystkim, którzy chcą poznać konflikt zbrojny z początku XX wieku z innej, bliższej perspektywy, niż książkowa.

/autor recenzji – Szymon Wiśniewski

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Cristiada
Cristiada – recenzja
makbet
Makbet – recenzja
obietnica
Obietnica – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*