Stare_i_nowe4 maja rozpoczął się w łódzkim Muzeum Kinematografii przegląd filmów rosyjskich pt. 100 lat kina rosyjskiego. Otworzyły go projekcje dwóch niemych, radzieckich produkcji, wyreżyserowanych przez Siergieja Eisensteina, mianowicie legendarnego Pancernik Potiomkina oraz Starego i nowego. Ten drugi, mniej znany szerokiej publiczności, został przez organizatorów zaplanowany jako główna atrakcja piątkowego wieczoru. Po pierwsze, dlatego że Stare i nowe zostało wyświetlone w plenerze (na dziedzińcu muzeum), a po drugie, jego projekcji towarzyszyła improwizowana na żywo muzyka, wykonywana przez znaną łódzką kapelę Psychocukier.

Streszczenie fabuły Starego i nowego może nie brzmieć dla przeciętnego widza zbyt zachęcająco. Jest to bowiem historia o tym, jak stara, zacofana wieś z czasów carskich zostaje przeobrażona w krainę mlekiem i miodem płynącą, poprzez nowy, sowiecki porządek. Już  ten opis pokazuje, że film Eisensteina przemyca dosyć naiwną i propagandową wizję rzeczywistości lat dwudziestych w Związku Sowieckim. Jednak tym, co sprawia, że Stare i nowe może zainteresować również współczesnego widza, są intrygujące rozwiązania formalne. Krótkie ujęcia zestawiane ze sobą na zasadzie kontrastu, przeplatanie różnych, często abstrakcyjnych przestrzeni i obiektów, mieszanie scen o leniwym rytmie z szybkimi sekwencjami – to z pewnością tylko niektóre z chwytów typowych dla esensteinowskiego montażu. Choć miały one w założeniu reżysera tworzyć specyficzne znaczenia i pełnić funkcję propagandową, można je postrzegać w sposób oderwany od socjalistycznej ideologii. W oczach dzisiejszych widzów Stare i nowe może stać się po prostu rytmiczną symfonią abstrakcyjnych obrazów, atrakcją samą w sobie – a więc czymś, co znajdziemy zarówno we współczesnym kinie, jak i w formie klipu muzycznego.

Ta atrakcyjność formalna filmu Eisensteina, wydaje się również czynić go podatną na zgranie w ciekawy sposób z muzyką rockową; kluczowym pytaniem jest jednak to, na ile udało się to Psychocukrowi? Łódzki zespół z pewnością wywiązał się z tego zadania w sposób przyzwoity, ale niestety tylko przyzwoity. Ich improwizacja na żywo ograniczała się właściwie tylko do dwóch rzeczy: grania ospale podczas wolniejszych scen filmu oraz szybciej i z pazurem podczas dynamicznych sekwencji. Te ospałe fragmenty niestety zdominowały projekcję Starego i nowego, rażąc swoją monotonią. Natomiast te drugie z pewnością wychodziły Psychocukrowi znacznie lepiej i bardzo dobrze zgrały się z dynamicznym eisensteinowskim montażem. W rezultacie wewnątrz radzieckiego filmu propagandowego powstawały krótkie, oderwane nieco od fabuły, efektowne teledyski rockowe, przedstawiające produkcję mleka czy pracę w rzeźni. Niestety tego typu fragmentów było podczas piątkowego seansu stosunkowo niewiele.

W epoce niemego kina, muzyka towarzysząca filmom w kinie rzadko kiedy była stuprocentowo zgodna z intencjami ich autorów. Za ciekawy wyjątek od tej reguły można chociażby uznać premierę Psa andaluzyjskiego, podczas której jego reżyser, czyli Luis Bunuel odtwarzał na gramofonie dobraną przez siebie wcześniej muzykę. Zazwyczaj jednak za to, co w trakcie seansu usłyszy widz, odpowiadał pracownik kina. Mógł to być chociażby taper, który improwizował na żywo bądź wygrywał na paninie znane utwory do wyświetlanego filmu. Projekcja Starego i nowego w założeniu miała wyglądać podobnie i przybliżyć współczesnemu widzowi dawny sposób oglądania filmów w kinie. Nie ulega wątpliwości, że udało się to organizatorom tego plenerowego seansu. Szkoda tylko, że Psychocukier wywiązał się ze swoich taperskich obowiązków tylko poprawnie.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
01_BODO_fot._Krzysztof_Sawiuk
Relanium 2017 (foto)
tablica
Piotrkowska 120 – pierwsze kino w Polsce
Lukasz_Konopka_1_Odkryta_Borys_Lankosz
“Odkryta” Borysa Lankosza powstaje w Łodzi (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*