otwarcie_opla_2014_20140606_1475739797Nie tak dawno dobiegła końca tegoroczna O!PLA – (Ogólnopolski Festiwal Polskiej Animacji). O intuicji pomysłodawcy, o kolejnych inicjatywach i kondycji polskiej animacji rozmawiamy na podsumowanie drugiej edycji festiwalu z Piotrem Kardasem. 

Monika Świetlińska: Pierwsze emocje po drugiej edycji O!PLI opadły. To dobry moment na podsumowanie całej idei: pamiętasz pierwszą myśl, jaka zaświtała Ci w głowie, kiedy tworzyłeś rok temu fundamenty O!PLA?

Piotr Kardas: Myślałem, że takie pytanie słyszy się dopiero przy 10 edycji, a tu proszę! Pierwszej myśli nie pamiętam, ale pamiętam, że nie mogłem wtedy zasnąć. Pomysł festiwalu chodził za mną od jakiegoś czasu i był wynikiem przemyśleń płynących z codziennej pracy w sektorze dystrybucji, a także potrzeby wypełnienia pustki po „moim” wcześniejszym festiwalowym dziecku. Kiedy pojawiła się myśl, aby zrobić festiwal, nie było już odwrotu. Poza tym intuicja nie pozostawiała żadnych wątpliwości.

M.Ś.: Wydarzenie na skalę ogólnopolską i jeden człowiek, jeden organizator. Ile godzin na dobę poświęcasz O!PLI?

P.K.: A nawet na skalę międzynarodową, gdyż od zakończenia pierwszej edycji festiwalu realizuję jeszcze projekt o nazwie O!PLA ACROSS THE BORDERS, czyli cykl zagranicznych mini-replik Festiwalu O!PLA. Do dziś odbył się on w 30 miastach na 4 kontynentach. Faktycznie, u podstaw O!PLA jest jeden człowiek – spiritus movens całego zamieszania. Jednak bez zaangażowania lokalnych współorganizatorów O!PLA nie byłaby tym, czym jest – wiosennym zrywem na cześć polskiej animacji! Ile godzin dziennie poświęcam swojej pracy w świecie animacji? Ja tym żyję, więc nawet sny mam animowane.

M.Ś.: Zdradź, jakie filmy w tym roku zyskały największe uznanie jurorów? Powiedz, kto stanowił grono oceniających? Jakie warunki musiał spełnić film, by zająć najwyższe miejsca?

P.K.: Podstawą O!PLA jest konkurs najnowszej polskiej animacji dla dorosłych w 5 kategoriach, w którym to widzowie są jurorami. W tym roku było to 2477 jurorów – O!PLA ma największe jury na świecie! Są to widzowie w różnym wieku, od 17 plus po Uniwersytet III Wieku. W tym roku po raz pierwszy postanowiłem oddać głos także dzieciom. Po projekcji specjalnego programu “Teraz dzieci!” prezentującego to, co aktualnie dzieje się w polskiej animacji dla najmłodszych, dziecięce jury wybrało swojego faworyta – pierwszy odcinek serii “Kacperiada” w reżyserii Wojtka Wawszczyka. Podstawowym warunkiem, jaki musi spełniać film, który ma ambicję na festiwalowe podium, to umiejętność nawiązania kontaktu z widzem, zaciekawienia go, zaintrygowania, zaskoczenia. Film, który wzbudza emocje, ale też daje do myślenia, ma największą szansę u widzów.

M.Ś.: Zdradź, jakie prace trafiają w Twoje ręce? Czy była jakaś, która być może nie zdobyła wyróżnienia, ale w sposób szczególny wbiła się w Twoją pamięć?

P.K.: Generalnie twórcy polskiej animacji, niezależnie, czy mówimy o studentach, „off-owcach”, czy klasykach – to niezwykle „utalentowane bestie”. Oczywiście, nie wszystkie filmy, które zostają zgłoszone na O!PLA nadają się do prezentacji, ale zakwalifikowanie 90 ze 127 zgłoszonych prac jest najlepszym dowodem na ich bardzo wysoki poziom. Ponieważ osobiście nie głosuję na żaden film, zostawiam sobie „wyróżnienia”, jako mój prywatny wyraz uznania dla twórcy. W tym roku przyznałem aż 12 wyróżnień.

M.Ś.: O!PLA to nie jednodniowe wydarzenie, jak  jest to w wielu przypadkach. Jak długo trwa Twój festiwal? Czy różnił się czymś od ubiegłorocznej edycji?  

P.K.: Tegoroczny festiwal trwał 2 i pół miesiąca, od 21 marca do 8 czerwca. Jego struktura była podobna do ubiegłorocznej, choć z racji 44 miejscowości, w których O!PLA rozegrała się, musiałem troszkę go zmodyfikować, nawet już w trakcie jego trwania. Nowością było zaproszenie do współpracy miejsc mniej oficjalnych, takich jak klubokawiarnie czy puby oraz jeszcze większa swoboda udzielona współorganizatorom, jeśli chodzi o kształtowanie lokalnych odsłon O!PLA. Ponadto pojawiła się nowa kategoria – “Animowane fraszki”, dedykowana filmom krótkim i bardzo krótkim. A! I eksperyment z oddaniem głosu dzieciom, co od przyszłego roku będzie już tradycją.

joomplu:74118

M.Ś.: Ilu młodych twórców przyciągnęła w tym roku O!PLA?

P.K.: W konkursie biorą udział twórcy w różnym wieku, głównie młodzi, ale nie brakowało też klasyków (np. pana Krzysztofa Kiwerskiego). Przykładowo, w tym roku najwięcej filmów do preselekcji napłynęło w kategorii szkolnej, zaś ich poziom zdecydował o utworzeniu dwóch setów szkolnych, w których łącznie znalazły się 33 tytuły. Prawie połowa, bo 14 tytułów, to realizacje studentów łódzkiej szkoły filmowej, 5 filmów pochodziło z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, po 4 filmy reprezentowały Polsko-Japońska Wyższą Szkołę Technik Komputerowych oraz UMCS w Lublinie, po 2 warszawska i wrocławska ASP,  po jednym “zawodniku” miały łódzka ASP oraz toruński UMK.

M.Ś.: Jakie nagrody przygotowałeś dla zwycięzców? Na czyje wsparcie możesz liczyć przy zapewnieniu twórcom atrakcyjnych nagród?

P.K.: Podstawową nagrodą są Złote, Srebrne i Brązowe Tobołki Koziołka Matołka ufundowane przez firmę Tissotoys. W tym roku udało mi się namówić kilka zaprzyjaźnionych inicjatyw do ufundowania oryginalnych nagród pozaregulaminowych. I tak na przykład, animacja stop motion, która zdobyła największą liczbę głosów, otrzymała zaproszenie poza selekcją na Międzynarodowy Festiwal Filmowy StopTrik 2014 w Mariborze, a animacja szkolna o największej liczbie głosów – na Festiwal “Animocje” 2015 w Bydgoszczy.

M.Ś.: Jak oceniasz polską animację?

P.K.: Polska animacja była, jest i – nie mam żadnych wątpliwości – zawsze będzie jednym z największych skarbów polskiej, czy nawet europejskiej kultury, z których każdy z nas może, a nawet powinien być dumny. Klasycy rzadko zawodzą, polski „off” od lat jest w światowej czołówce, do coraz większej ilości szkół z kierunkami „animacji” przychodzą kolejne utalentowane pokolenia młodych artystów, którzy podczas studiów efektywnie rozwijają swoje umiejętności. Polscy artyści nie mają artystycznych kompleksów, nie boją się eksperymentów, czy nowych wyzwań. Dostępność programów do animacji komputerowej oraz sprzętu sprawiła, że tradycyjna animacja rysunkowa, czy wycinankowa najczęściej realizowana jest teraz właśnie na komputerze. Odnoszę wrażenie, że to ona właśnie wychodzi obecnie na prowadzenie, choć cały czas nie słabnie trwający do kilku lat renesans tradycyjnych technik stop motion (lalka, plastelina, wycinanka przestrzenna, obiekt). Bardzo wyraźną tendencją jest także łączenie technik w jednym dziele (tzw. animowane hybrydy).

M.Ś.: Na zakończenie, czy animacja w Polsce będzie się nadal rozwijać, Twoim zdaniem? Czy będzie, na przykład, szła w stronę komercji, dając tym samym twórcom możliwość czerpania z niej źródła dochodu?

P.K.: To zależy co rozumiemy przez „rozwój”. Jako dziedzina sztuki, polska animacja jest w światowej czołówce, zaś twórcy potrafią swoimi filmami podwyższać poprzeczkę i inspirować innych, na przykład realizacje duetu Kijek/Adamski). Według mnie, tendencje stricte artystyczne i tak zwane komercyjne mogą i powinny koegzystować, a nawet wspierać się, tak jak to robią na przykład, Platige Image, FUMI Studio, czy Grupa Smacznego.

M.Ś.: Dziękuję za poświęcenie chwili. Już czekamy na trzecią edycję Festiwalu O!PLA.

/fot. Anita Andrzejczak

Zobacz także:

Finał O!PLA 2014 (foto)

Otwarcie O!PLA w Muzeum Kinematografii (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSC_8941_copy
Premiera filmu Sąsiady w Łodzi (foto)
Ucieczka_02_s
Sukces wyprodukowanej w Łodzi animacji – „Ucieczka” nagrodzona w Londynie
meszaros1
Rozmowa z Mártą Mészáros – przewodniczącą jury Forum Kina Europejskiego
2 komentarze
  • BHW
    15 kwietnia 2017 at 10:56

    great points altogether, you just won a new reader.

    What would you suggest about your post that you simply made some days ago?
    Any sure?

  • exil
    21 czerwca 2014 at 08:52

    Brawo. Podziwiam i kibicuję Piotrowi. Szacunek & duża piątka 🙂

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*