everest

Idąc do kina na film opowiadający o grupie śmiałków chcących zdobyć szczyt Everestu wiadome jest, że nie będzie to historia z cyklu „lekkich i przyjemnych”, z prostą wyprawą utartą ścieżką, a raczej bój o życie. Prawdziwa walka o przetrwanie oparta na autentycznych wydarzeniach z 1996 roku.

Nieco wcześniej rozpoczął się istny bum na komercyjne wyprawy na Everest. Powstające firmy postanowiły prześcigać się w kto wprowadzi więcej – czytaj kto także i zarobi. Największym plusem było otwarcie góry na każdego śmiałka (trzeba było mieć tylko 65 tys. dolarów), minusem – powstający zator na szlakach.

Właśnie jedną z takich grup, liczącą aż dwudziestu śmiałków, wprowadza na Everest Rob Hall (w tej roli Jason Clarke). Szczyt atakować będą 10 maja, wcześniej czterdzieści dni przygotowań. Jednak natury nie da się tak łatwo ujarzmić i nie wszystko to, co obliczone – zawsze zastane takie będzie.

Członkowie grupy poddają się impulsom, wewnętrznej sile zmuszającej ich w pchanie się, wbrew logice i rozsądkowi, w nieznane. Każdy z nich wchodzi na szczyt z innymi marzeniami i pragnieniami. Realizują je ryzykując życie. To dopiero początek wyprawy, w której jednym z najważniejszych pytań jest – kiedy należy się poddać.

https://www.youtube.com/watch?v=CJuBaFvudwY

Nie należę do fanów talentu aktorskiego Jasona Clarka, jednak w Evereście pokazał kilka emocjonujących scen (na przykład rozmowa telefoniczna z żoną). Co do innych postaci – obraz jest naszpikowany wyśmienitymi, drugoplanowymi rolami. Czy To Teksańczyk Beck (Josh Brolin), listonosz Doug (John Hawkes), żona Jasona Jan (Keira Knightley), czy wreszcie genialny jak zawsze Jake Gyllenhaal (w roli konkurenta Halla  Scotta Fischera). Wszyscy oni są postaciami z krwi i kości i wciąż pokazują, jak dobrymi aktorami są i będą. Poza nimi na ekranie zobaczmy m.in. Emily Watson, Sama Worthingtona czy Ingvara Eggerta Sigurðssona. Od strony realizacji także jest bardzo dobrze – dynamiczne, zmienne tempo opowieści, „mrożąca krew w żyłach” narracja i niezłe efekty wizualne (także w wersji trójwymiarowej).

Tragedia z 1996 roku pochłonęła jedną z największych liczby ofiar tego szczytu. Powstały na ten temat dwie książki – legendarna, autorstwa Jona Krakauera, a także polemizująca z nią opowieść Anatoliego Boukreeva. Film do bardzo ciekawe spięcie tej historii. Mocne, trzymające w napięciu kino, z kilkoma wyśmienitymi rolami i dynamiczną akcją. W dodatku przepełnione emocjami. Na ten moment Everest w swojej kategorii jest jedną z najlepszych produkcji, a także to jeden z najciekawszych obrazów obecnego sezonu kinowego. Po prostu bardzo dobrze, z zacięciem, zrobiony film.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
wtorekposwietach
Wtorek, po świętach – recenzja
wkregumilosci
W kręgu miłości – recenzja
sluzbyspecjalne
Służby specjalne – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*