IMG_413010 marca wegańska Klubokawiarnia Granda (ul. Rewolucji 1905 r. 48) zamieniła się w rock`n`rollową salę koncertową. Dwie warszawskie kapele wsparte lokalnym supportem zaserwowały bardzo ciekawe rozwiązanie na spędzenie niedzielnego wieczoru.

Rocket Mary to kapela emanująca punkową energią. Problemy kadrowe zmusiły ich niestety do występu bez basisty. Mimo to, chłopaki dali z siebie wszystko. Żywiołowe riffy oraz wokal inspirowany Lemmy`m z Motorhead, to ich znaki rozpoznawcze. Brak im jeszcze doświadczenia scenicznego, ale z pewnością dzielenie jednej sceny z nieco bardziej „ogranymi” kapelami wyjdzie im na dobre. Tego wieczoru mieli się od kogo uczyć.

Elvis Deluxe to zespół świadomie kroczący swoją ścieżką. Wojciech Ziemba przywitał się z publicznością – „Przyjechaliśmy razem z The Stubs zagrać trochę rock`n`rolla” – i zaczęli…bardzo stonerowo. Od samego początku koncertu słychać było solidne brzmienie oraz zgranie muzyków. Odczuwalny był również duży luz oraz radość z grania. W przerwach między utworami frontman żartował ze swoich kolegów, opowiadał o kolejnych utworach oraz zachwalał piwo i barmanki. Elvis Deluxe zaprezentowało fanom interesującą mieszankę rock`n`rolla i stoner rocka. Brzmieli dobrze zarówno, gdy gitarzyści ostro riffowali, jak i podczas solowych popisów Wojciecha Trusewicza. Sekcja rytmiczna wcale nie ustępowała gitarzystom, co było szczególnie słychać podczas instrumentalnych fragmentów występu.

joomplu:49760

The Stubs to zespół, który prawdopodobnie urodził się na scenie. Niesamowita naturalność widoczna jest szczególnie u wokalisty/gitarzysty – Tomka. Frontman przedstawił siebie i kolegów, po czym ruszyli ze swoją czadową, rock`n`rollową maszynką. Nie sposób nie porównać lidera The Stubs do Kurta Cobaina. Zarówno wizualnie, jak i muzycznie podobieństwa są niezaprzeczalne. Warszawska kapela skręca czasem w stronę brudnego, grunge`owego brzemienia. Około czterdziestominutowy set obfitował również w zabawną konferansjerkę – Tomek zachęcał m.in. do pojedynku z zespołem w piłkarzyki (ponoć przed koncertem „zgolili każdego”).

Niedzielny wieczór w Grandzie był z pewnością dawką pozytywnej energii oraz czadowej muzyki granej na żywo. Niestety, niewielu łodzian postanowiło skorzystać z okazji posłuchania tego dnia rock`n`rolla. Niewątpliwym minusem było też nagłośnienie. Wokale były bardzo słabo słyszalne, a dodatkowo w klubokawiarni było niewyobrażalnie głośno. Nie zmienia to faktu, że obie warszawskie kapele skutecznie zachęciły do zapoznania się z ich najnowszymi wydawnictwami, których premiery już w kwietniu.

Zobacz także:

Souldust i Spaces Faces w Iron Horse (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
_MG_0270
Flash Mob Queen Symfonicznie (foto)
urszulaa
Urszula w Manufakturze
sipr151011-3848
2. Event Horizon Festival – próby (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*