Dziewczyna z portretu – recenzja

dziewczynazportretuLili Elbe urodziła się 28 grudnia 1882 roku w Danii. Przyszła na świat w ciele mężczyzny –  Einara Wegenera – wybitnego malarza. Była jedną z pierwszych osób, które przeszły udokumentowany zabieg zmiany płci. W 1930 roku zmieniła imię na Lili i oficjalnie stała się kobietą. Jako Einar Wegener przez wiele lat wiodła życie u boku żony – Gerdy Gottlieb – innej popularnej malarki pierwszego ćwierćwiecza XX wieku. To właśnie ona w głównej mierze wyswobodziła Einara z okowów męskości. Lili Elbe zmarła 13 września 1931 roku w Dreźnie na skutek komplikacji pooperacyjnych.

„Dziewczyna z portretu” opowiada historię małżeństwa wybitnych malarzy – Einara i Gerdy Wegenerów. On słynął z malowania krajobrazów, ona była ekspertem w tworzeniu portretów. Problemy związane z tożsamością płciową Einara wystawiają małżeństwo artystów na próbę.

Dylemat związany z transpłciowością zrobił się w ostatnim czasie bardzo popularny. Świadczą o tym nie tylko liczne manifestacje osób transseksualnych, ale przede wszystkim ogromna ilość publikacji na ten temat. Tom Hooper podjął się tematu kontrowersyjnego i delikatnego zarazem. Jak tu zrobić film, który w sposób rzetelny przedstawi problem i przy okazji nie spowoduje, że co bardziej konserwatywni widzowie nie wyjdą z kina?

Co do pierwszego stwierdzenia, nie można odmówić reżyserowi zaangażowania w kwestię związaną z transseksualizmem. Postać Einara Wegenera została tu potraktowana z należytą powagą. Hooper również wychodzi na swoje, jeśli brać pod uwagę gusta widowni o bardziej tradycyjnych poglądach. I tu właśnie coś zaczyna zgrzytać. Od pewnego momentu film staje się do bólu poprawny. Hooper wznieca iskrę, która zaczyna płonąć intensywnym światłem, po czym gasi ją wiadrem wody.

Najjaśniejszym punktem są role Einara/Lili i Gerdy. Eddie Redmayne odnajduje się zarówno w roli męskiej jak i żeńskiej, z czego w tej drugiej radzi sobie o niebo lepiej. Aktor całkiem niedawno udowodnił, iż zdobycie Oskara (za rolę w „Teorii wszystkiego”) nie oznacza spoczęcia na laurach. Jego podwójna rola jest zdecydowana, nie ma w niej krzty przerysowania czy banału. Wszystkie proporcje zostały umiejętnie wyważone, przez co Redmayne może spodziewać się drugiej statuetki z rzędu (zupełnie słusznie). Odtwarzająca rolę Gerdy Alicia Vikander miała do wykonania dużo trudniejsze zadanie niż jej ekranowy partner. To na niej spoczywa cały problem, ponieważ toczy ona potrójną walkę – z mężem, z jego drugą naturą i z samą sobą. Co ciekawe, wygrywa każdą z nich.

https://www.youtube.com/watch?v=SufoO-aChkQ

   
Zdjęcia autorstwa Danny’ego Cohena to prawdziwy majstersztyk. Zarówno ujęcia plenerów jak i wnętrz domów i salonów wyglądają, jakby namalował je sam Einar. Najlepiej wypada scena w domu publicznym, gdzie nasz bohater/bohaterka spotyka się z damą do towarzystwa. Zmysłowo nakręcona scena, która dożywotnio zapada w pamięć. Dziwne, że operator nie otrzymał nominacji do Oskara.
   
„Dziewczyna z portretu” jest jak dotąd najlepszym filmem Hoopera zarówno wizualnie jak i aktorsko, co nie znaczy, że nie posiada skaz konformizmu. Nie ma tu tej „słodkości”, co w jego dwóch wcześniejszych produkcjach („Jak zostać królem”, „Nędznicy”), jednak jednoznaczne spojrzenie na problem bez możliwości usłyszenia głosu opozycji stawia ten film jedynie pośród najlepszych w ostatnim dziesięcioleciu, a nie wybitnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy