drugieobliczeUwielbiam ten stan, kiedy po wyjściu z kina odczuwa się emocje, niebędące być w stanie do wyeksponowania odpowiednimi słowami. Kiedy obejrzany film mąci uczuciami, powoduje zachwyt i satysfakcję z doświadczenia dobrego obrazu. Niewątpliwie takim jest najnowsze dzieło twórcy sławnego już Blue Valentine Dereka Clanfrance’a — Drugie oblicze.

Stworzył on obraz niezwykle ciekawy ramowo oraz koncepcyjnie, dzieląc je na trzy części, które są sobie podporządkowane bohaterami oraz konsekwencjami ich czynów. W żadnym wypadku nie można powiedzieć by długość filmu źle wpłynęła na jego percepcję (obraz trwa ponad dwie godziny), ponieważ ta długa historia została przedstawiona i opowiedziana w pociągający oraz interesujący sposób.

Forma Drugiego oblicza jest na tyle atrakcyjna dla widza oraz w sobie samej złożona, że nie sposób jest przedstawić i opisać rozgrywających się w filmie wydarzeń. Gdyby doszło do opisania w tej recenzji perypetii postaci to czytający ją nie poczuliby oglądając Drugie oblicze odpowiedniej wartości oraz jego atutu. Stąd można jedynie nakreślić fabułę oraz jej bohaterów.

Tym głównym jest lubiący adrenalinę, dźwięk oraz szybkość motocykla Luke (w tej roli Ryan Gosling, który zagrał także we wcześniejszym obrazie Clanfrance’a, wspomnianym już Blue Valentine), pracujący w podróżującym wesołym miasteczku jako kierowca motocykla, którego jazda oraz sztuczki balansują na granicy zdrowego rozsądku. Wędrowniczy tryb życia, odrobinę beztroski oraz owładnięty sławą motocyklisty kończy się, gdy Luke dowiaduje się o obecności na świecie jego rocznego już synka. Luke, wbrew oporom matki chłopca, postanawia wkroczyć w jego życie by nie popełnić tego samego błędu co jego ojciec. Pragnie by syn dorastał u jego boku, by wyrósł na porządnego człowieka, by mógł mu wszystko zapewnić, by w końcu być świadkiem oraz źródłem poznania pierwszych jego doznań. W oka mgnieniu Luke przemienia się z beztroskiego mężczyznę w ojca, który musi stanąć twarzą w twarz z poważnym życiem, w którym ma za zadanie zagwarantować swojej żmudnie zdobywanej rodzinie utrzymanie, a przede wszystkim zaufanie. W tym celu posunie się do czynów, które okażą się niebezpieczne, zgubne, a nawet śmiertelne.

W tym momencie życie Luke’a przetnie policjant (Bradley Cooper), dbający w niepochlebny sposób o swoje prywatne, jak i zawodowe dobro. W przeciwieństwie do Luke’a swojemu synowi jest w stanie zagwarantować wszystko. Jednak nie może ofiarować mu tego, co Luke dał synkowi już podczas pierwszego spotkania — ojcowskiej miłości.

W tym momencie należy zakończyć zarys sytuacji, mającej miejsce w Drugim obliczu. Wprawdzie jest to jedynie wierzchołek góry lodowej, składającej się na ten film, ponieważ jak już to wcześniej zostało wspomniane, jest on pewnego rodzaju mozaiką, popękanymi cząstkami, które wraz z biegiem zdarzeń układają się w piękną, słodko-gorzką całość. Podczas seansu odczuwa się dawkę skrajnych emocji: wzruszenie, współczucie, gniew. Niekiedy, widząc na ekranie tak bezlitosną niesprawiedliwość odczuwa się ochotę wyjścia z sali, wręcz frustrację i złość. Zaś z drugiej strony istnieje wiele momentów, kiedy chce się najzwyczajniej w świecie płakać.

Jaką spuściznę ojcowie zostawią swoim synom? Czy ich drogi ponownie się zejdą? Czym jest, czym się charakteryzuje prawdziwa miłość między ojcem a synem? Czy stracony czas będzie można odzyskać? Odpowiedzi na te pytania są inne, metaforyczne oraz refleksyjne dla każdego z synów bohaterów Drugiego oblicza. Jest to piękne kino.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
riddick
Riddick – recenzja
dobrecheci
Dobre chęci – recenzja
mistrztancapowraca
Mistrz tańca powraca – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*